Saturday, September 12, 2015

Anna Sui Eye Brightener

I think it was about ten years ago when I found myself walking aimlessly around Narita Airport. For some reason, my flight was delayed.
Suddenly, with tons of time on my hands and nothing to do, I reluctantly faced towards the duty free shops. Why reluctantly? Because I was broke as hell.

"Window shopping only, " I told myself.

Ha! Famous last words.

But to my credit, after a couple of hours of diligent searching and comparing, I picked the best deal available that day.
And that deal was a brand that was totally unknown to me.

Anna Sui.

Who, or what, that was, I had absolutely no idea. But the perfume smelled nice and fresh and energetic. And, best of all, there was a massive gift with purchase to go with it.

And though I don't recall what scent that was exactly, I do remember I quite liked it.

Fast forward to January 2015.
I'm at Narita again.
I'm not broke as hell, but on a strict budget. The bulk of my money is meant for my upcoming Taiwanese shopping spree.
All I know is that at Narita I want to buy something nice-smelling. I'm tired of Dior. Other scents are too overpowering for my nose.

Suddenly I remember Anna Sui.



I got this Flight of Fancy based solely on the packaging. Just because.
And while I was getting it, I finally had a chance to test every single Anna Sui makeup and skincare item on the shelf.
To be honest, apart from cute designs, it was all very underwhelming.
The only thing that stood out to me was Anna Sui Eye Brightener.



It's available in just one color marked as 01, or 001, depending on whether you're looking at the box, or the website description.

And speaking of website descriptions, here's a screenshot from Anna Sui's page:



Anna Sui Eye Brightener is intended for the eye area (duh!), but they say it can be used anywhere on the face.

I swiped it on my hand at the store and liked its light color. I liked how to blended seamlessly and disappeared into the skin. I liked how it did what it said it would - namely, brighten the eye area.

What I didn't like was the overpowering scent, so typical of Anna Sui makeup and skincare.
The scent still bothers me, but it's possible to get used to.


It's not a concealer. It will never work as such. But that's just fine with me.
As I get older, I'm realizing that under-eye concealers are a tough balancing act when you're over 40.

On one hand, I want something to camouflage my uneven under-eye skin. On the other, overdo it, and you risk looking like a clown with cake batter smeared under your eyes. Sadly, from what I'm seeing on different beauty blogs, the dried up cake batter deal seems to be the in look these days for Western women.

Thanks, but no thanks.



I know firsthand that it's a challenge to find something that doesn't settle in the fine lines or emphasize wrinkles. It's a struggle.
And because I'm lazy and I'd rather watch cat videos on YouTube, I don't like to struggle with my eye makeup. Usually what that means is that I forgo the undereye concealer altogether.

That's why highlighters, or brighteners, or illuminators, are such a life saver for me.


Anna Sui Eye Brightener is a pretty standard deal.
We get 5.6ml of product in a pretty plastic bottle.

The applicator is a standard issue doe foot.


Anna Sui Eye Brightener is easy and efficient. It makes me look awake. It doesn't irritate my dry and sensitive skin. And despite the strong scent, it doesn't make me cry.
And because it's not a heavy concealer, it's nearly impossible to overapply. It's literally foolproof.
If a makeup idiot like me can manage it, then everybody else should too.

Anna Sui Eye Brightener ingredients:



As you can see, the product is made in Japan.


It's light, it's simple, and it wasn't ridiculously expensive either. I don't remember how much I paid for it, but it was definitely very reasonable.

It joined my very small group of "stuff that most likely goes around the eyes" cosmetics.


From the top:

  • Anna Sui Eye Brightener
  • DiorSnow UV Shield BB Eye Cream in 010
  • Yves Saint Laurent Touche Eclat Radiant Touch in 1

And this is how they all look swiped on my arm in the same order as above:


And incidentally, this is also the order of how much I like them.


Final thoughts:

Anna Sui Eye Brightener is a decent product at a good price, if you can find it duty free.
It's very strongly scented, so if you're sensitive to perfumed cosmetics, Anna Sui is definitely one brand to avoid.


Will I repurchase?
Hmmm... only if I can't find anything better.

20 comments:

  1. "Window shopping only, famous last words" Okay you're too funny...

    Too bad about the perfume though. :/ At least one thing worked out!

    Also, I had no clue you were in your 40's... shows how important skincare is!

    ReplyDelete
    Replies
    1. If not for the smell, it would be a HG candidate...
      Ha! And not just in any 40s. In mid-freakin'-40s.
      I want to be a caucasian bimajo. LOL!

      Delete
    2. I had to look up what a bimajo was... but was rewarded with the definition... LOL beautiful witches who have defied aging? Btw - you are a bimajo.

      Delete
    3. Thank you! You made my entire weekend. I should ship my husband over to you for compliment training :-)
      Yeah, bimajo is quite a thing in Japan. I'd like to enter a competition but not enough self confidence just yet. Working on it though.

      Delete
    4. Haha he wouldn't learn that much from me, I'm not trying to flatter you.. it's just true!

      I know so little about Japan & Japanese culture.... something tells me I'd be extremely interested and entertained. It seems so different from everything else I've been exposed to. Not trying to 'other-ize' or set it apart as something weird... it's just different, to me.

      Delete
    5. Oh tak, bimajo! :) Wyglądasz naprawdę świetnie, pozazdrościć :) Jaką wagę w dbaniu o urodę przywiązujesz do diety, jeśli można zapytać? :)

      Agnieszka

      Delete
    6. Agnieszko, dieta jest bardzo wazna. Nie pije alkoholu, pod zadna postacia. Kawa - jesli juz to tylko raz w tygodniu, w weekend. Nie spozywam mleka i produktow mlecznych, zle wplywaja nie tylko na cere, ale rowniez i na moja astme.
      Staram sie nie jesc duzo cukru.
      Kazdego dnia swieze warzywa i owoce.
      Odpowiednia ilosc blonnika to podstawa.
      I picie odpowiednich ilosci wody.

      Delete
    7. Czyli wygląda na to, że normalna dieta, ale z rozsądkiem. To znaczy nie bawisz się w jakieś paleo, raw food, raw till 16, keto, low carb, high carb, no carb... czy inną dietę, która miałaby zapewnić czy wieczną młodość a najlepiej i wieczne życie ;)

      Mi również odstawienie nabiału pomogło na cerę. Cukier najgorszy zdecydowanie, zwłaszcza w połączeniu z tłuszczem (ale czekolady mleczne Lindt Creation kocham) - błyskawicznie mnie wypryszcza. Nie wiem czy nie szkodzą mi również zboża poza ryżem (gluten?)

      Dzięki za odpowiedź :)

      Agnieszka

      Delete
    8. Tutaj znowu Agnieszka... Jeszcze a propos żywienia... O ile temat (te diety) interesuje Cię na tyle, żeby przeczytać - jak nie to oczywiście ok, nie poczuję się olana.

      Zapewne słyszałaś o Diecie Optymalnej/Żywieniu Optymalnym dr Kwaśniewskiego (niektórzy zwą to też Dietą Polską, jako że Polak wymyślił). Jest to dieta wysoko tłuszczowa, oparta na tłuszczach zwierzęcych (żółtka jaj, smalec, masło - najbardziej polecane), nisko węglowodanowa. Nie jest to potencjalnie niezdrowa, zwłaszcza jeśli stosowana przez dłuższy czas, keto dieta - węglowodanów je się przynajmniej 50 g dziennie tak, żeby właśnie nie wpaść w ketozę. Ja sama kilka miesięcy temu wpadłam w ketozę - po prostu żyłam prawie na samej kawie, czekoladzie Lindt 99% kakao, jajecznicy, tłustej śmietanie i słodzonych erytrytolem batonach proteinowych Quest (mniam mniam - mają je w Japonii?). Było bardzo fajnie (psychicznie - jasność umysłu, żadnych wahań cukru, gonienia za żarciem, bo cukier niski i "omg uuuuumieram z głodu") ale nerki ucierpiały...

      No więc według pana Kwaśniewskiego (i nie tylko pana Kwaśniewskiego - obejrzyj proszę filmik wklejony na forum, jeśli chciałabyś zagłębić się w temat), druga jedynie zdrowa dieta to dieta, którą nazwał Dietą Japońską - jako że tak tradycyjnie żywiono się w Japonii (według niego, ja nie przyjaźnię się z żadnym japońskim 100-latkiem, więc się nie wypowiadam), tak żywi się starsze długowieczne pokolenie.

      http://www.menshealth.pl/forum/index.php?/topic/5999-dieta-japo%C5%84ska-ryba-z-ry%C5%BCem/

      Co to tym wszystkim sądzisz? Przede wszystkim o "Diecie Japońskiej" - jedna wielka ściema czy tak rzeczywiście żywią się Japończycy, przynajmniej ci starsi, tradycjonaliści?

      Ja się zastanawiam czy może rzeczywiście coś w tym jest - w tych dwóch profilach żywienia. Zastanawiam się dlatego, bo zauważyłam, że kiedy jem chleb, warzywa, owoce - nie mam ochoty na tłuste jedzenie. Jak chcę coś słodkiego to kieruję swoją uwagę na czekoladę mleczną, jogurty, lody. Po zjedzeniu ryżu mam ochotę "uzupełnić" jogurtem sojowym. Z kolei jak jadłam tłusto, bez węgli, to smakowała mi tylko ciemna czekolada Lindt 99% (nawet ta 90% była dla mnie za słodka!), nie miałam ochoty na żadne słodkie rzeczy - duszona cebula i batat były dla mnie nie do zjedzenia, strasznie słodkie w smaku się wydawały, tak jakby organizm odbierał je jako coś niejadalnego (cukier?). Ale oczywiście możliwe też że "zresetowały" mi się kubki smakowe, bo kiedy byłam na tej keto diecie (nie celowo...) to nie jadłam nic solonego.

      Buziaki!

      Delete
    9. Agnieszko, bardzo przepraszam, ale naprawde nie interesuje sie dietami. A ten link, ktory podalas nie otwiera mi sie w zadnej przegladarce.

      Delete
    10. Nie ma sprawy :) Byłam ciekawa Twojej opinii o tej "diecie japońskiej" przede wszystkim - czy pan dr Kwaśniewski gada bzdety. Sama w Japonii nigdy nie byłam, a nawet jakbym była to mając kontakt głównie z młodszym "nowoczesnym" społeczeństwem pewnie za dużo bym się na ten temat nie dowiedziała. Twój małżonek jest Japończykiem, no i jako czytelnika Twojego poprzedniego bloga wiem, że miałaś dosyć bliski kontakt z pewną starszą panią... ;) więc o odżywianiu starszych, tradycjonalistów pewnie coś wiesz.

      Dziękuję za uwagę i że chociaż próbowałaś sprawdzić link (i to w kilku przeglądarkach ;) ! :D

      Buziaki,
      Agnieszka

      Delete
  2. O raju, ja też uwielbiam ten zapach!! Niedawno, jak zamawiałam bazę pod maskarę Diora, dostałam próbkę tych perfum i z miejsca się w nich zakochałam! Ale najlepsze, że to polska perfumeria, a nigdzie w Polszy tych perfum nie można dostać :))))) Właśnie będę zamawiała z jakiejś angielskiej strony w przyszłym tygodniu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Musze przynac, ze ten zapach wyjatkowo mi sie trafil. I tez go bardzo lubie.
      Mam nadzieje, ze Twoj egzemplarz trafi do Ciebie bez problemow!

      Delete
  3. Very impressed! As a fellow very pale person, I've found it extremely difficult to find highlighters that are light enough!

    ReplyDelete
    Replies
    1. The other highlighters that I love are the two already mentioned KohGenDo Illuminators. I prefer liquid highlighters, and that's reflected in my choices.

      Delete
  4. Hej :)

    Przepraszam za off-topic, ale mogłabyś podać mi link do swojego Instagrama? Kiedyś tam byłam, ale nie mogę sobie przypomnieć nicka... Zamieszczałaś trochę zdjęć Japonii, jedzenia - zawsze coś, jak nie prowadzisz już bloga o życiu na japońskiej wsi... :)

    Agnieszka
    ps. dawno nie komentowałam, ale bloga często odwiedzam :) A poduszkę kupiłam A-True (dziękuję za pomoc!) - jestem zadowolona, nie jest za ciemna. Herę 13 może kupię zimą, zobaczę jak będzie wyglądać cera (ostatnio piję dużo zielska w proszku - spirulina, młody jęczmień - więc mam zdrowszy koloryt... Wolałabym porcelanę, ale cóż - nie można mieć wszystkiego, a zielsko super ujędrnia :) ). Co do poduszki, ja paćkam się paluchami (gąbkę wyrzuciłam po pierwszej próbie "wyprania" jej - nie mogłam jej doczyścić i brzydziło mi się jej potem używać... ale dobrze zrobiłam, bo palcami nakłada mi się kosmetyk o wiele łatwiej i precyzyjniej. Kiedy nakładałam gąbką nie byłam zadowolona - za dużo mi się nakładało, taka maska. Ale paluszkami raz dwa, leciutkie krycie tam, gdzie dokładnie tego potrzebuję... :) )

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki :) Lecę oglądać! Próbowałam dwakoty i dwa.koty haha

      Agnieszka

      Delete
  5. Kocham Annę Sui. Głównie za.... opakowania :D . Może dlatego w mojej torebce rządzą gadżety (lusterka itp) od niej :D . Ale kosmetyki już mniej. Już wolę perfumy i ciuchy.

    ReplyDelete

Anonymous and/ or unsigned comments will be deleted. No exceptions. All comments are moderated and will appear after approval.

Anonimowe komentarze bez podpisow beda ignorowane. Bez wyjatkow. Komentarze sa moderowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...