Sunday, May 24, 2015

Haul - April and May part 2

What? Surprised?
Of course there was going to be a part 2. Because when I haul, I mean business.

When Berdever was running a promotion on A-True in April, it was the perfect occasion to snatch the entire White Snow Tea series.



I got:
A-True White Snow Tea Brilliant Essence (nobody does essences like A-True)
and
A-True White Snow Tea Brilliant Toner
and
A-True White Snow Tea Brilliant Aurora Cream.

If you get the distinct impression that I prefer to buy the entire lines of products, you are absolutely correct. I do mix and match in my skincare routine. But to form an opinion about a brand, or a line, I think it's a good idea to try everything, at least as samples.

And speaking of samples:


This was a calculated risk. I got 30 of each:
su:m37 Flawless Regenerating Essence
and
su:m37 Flawless Regenerating Eye Cream (my love!)
and
su:m37 Secret Repair Concentrated Cream.

The Flawless duo was legit, I checked it against the authentic samples I had from before.

But the Secret Repair foils got me thinking. Some were printed a bit sloppily. I started to compare the contents, foil to foil. In some the cream looked bright and fresh. And in some it looked and smelled like old butter. It's possible those were old samples. Or it's possible they were otherwise dodgy.

I wanted to provide a link to the ebay store where I got it from, but, wouldn't you know it, that particular seller (fortunebox_maker) is no longer selling. Oh well... moving on...

I was curious about this Privacy UV Gel BB SPF50+ PA++++:


Originally I wanted to get Privacy UV Face Mist, but it was all sold out.
So I took the very last UV Gel BB off the shelf.
According to the ingredients, it's alcohol-free.

And even though it comes out greyish pink out of the tube, once on the skin, it matches my complexion perfectly.
I'm very pleased.

And ladies, if you are looking for a matte BB cream, you need to look for a Japanese product.
If you want dewy glow, then choose a Korean cream.

And finally, placenta lotion!


The snobs of this world may shun placenta, but luckily I'm not that picky.
This is a huge bottle (500 ml) of alcohol-free placenta goodness. And it was ridiculously cheap, too. Around 1000 yen.

Yes, I was skeptical in the beginning. I didn't think this would do anything. And maybe what it does is just a placebo effect. But I'm happy. It calms my angry skin, it doesn't break me out, it doesn't smell, it's not greasy. What more could you want? Oh, yeah, and did I mention it's cheap? Yep. It's cheap.

And that concludes episode 2 of my April-May hauling adventure.

24 comments:

  1. Zaskoczyłaś mnie dziś drugą częścią :-) Wczoraj jak czytałam pierwszą, zatkało mnie :-) A tu jeszcze nie koniec :-)
    Mam próbki z A-True i właśnie się do nich przymierzam :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kocie, ale to z dwoch miesiecy. I filtry malutkie przeciez sa! :-)

      Delete
    2. Aniu, tez tak mówię, jak wracam z zakupów i znów mi się jakimś cudem przytrafiło przywlec dużą torbę zabawek XD
      Oczywiście, że malutkie i tego nigdy za dużo, więc popieram zakupy popieram XD

      Delete
  2. kupiłam sobie tę esencję A-true i dziś był nasz pierwszy raz:)
    Próbki Sum i innych też sobie kiedyś kupiłam i nie wiem czy były stare/podrobione ale miło mi się ich używało:) Podoba mi się konsystencja tego kremu pod oczy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja sie chyba musze wybrac znowu do Korei i pobuszowac po sklepach...

      Delete
  3. Mam próbki su:m37 Flawless Regenerating Eye Cream. Czekają na swoją kolej, mam nadzieję, że będę tak samo zadowolona jak Ty. Szukam też jakiejś dobrej esensji, lotionu. Wcześniej miałam z OHUI, teraz zastanawiam się nad esencją su:m37 Secret Repair Concentrate.

    Nie wiem czy powinnam to pisać tutaj, no ale najwyżej po prostu nie zaakceptujesz tego komentarza.
    Po raz pierwszy styczność z azjatyckimi kosmetykami miałam dzięki pewnemu blogowi prowadzonemu przez polkę. Rekomendowała ona tam wiele kosmetyków, aczkolwiek z niższej półki- wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. Nagle zrobił się wielki boom na azjatycką pielęgnację i właśnie tego typu kosmetyki zalały polskie sklepy internetowe. Do tego były one straszliwie drogie.

    Właściwie dzięki Twojemu blogowi (oraz Agath blog)odkryłam prawdziwe perełki. Do tego Twoja szczerośc mnie oczarowała. W końcu nie mam poczucia, że ktoś próboje wcisnąć jakieś dziadostwo na siłę.

    Tak więc ostatnio na profilu facebookowym ujrzałam post owej blogerki na temat podkładów w poduszce. Raczej była ona niezadowolona z efektu jaki dawały. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam jakich marek poduszek próbowała. Oczywiście nie twierdzę, że wśród niższych pólkowo kosmetyków nie można znaleźc perełek. No ale, nie zadała sobie trudu, by przetestować choć jedną z wyższej, czy średniej półki.

    Gdy dziewczyny zaczęły pisać, że jej niezadowolenie może wynikać z tego, że nie miała styczności z tymi "lepszymi" , odparła, że prawdopodobnie nie ma żadnej różnicy między produktami z niższej czy wyżeszj półki... Ja po prostu nie wiem co mam o tym myśleć. Szczerze? Czuję się oszukana i zmanipulowana. Skoro jest tak oczarowana pielęgnacją azjatycką, to dlaczego nie pokazuje na blogu także innych kosmetyków. Ciężko mi uwierzyć, że nigdy takowych nie próbowała. Przecież różnica jest ogromna.

    Czy możesz się do tego odnieść? Napisać co o tym sądzisz?

    Agnieszka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agnieszko, dziekuje za mile slowa. To potwierdza, ze ten blog jest potrzebny.
      Odnosnie tej pani...
      Pomysl o takiej analogii.
      Firma Volkswagen produkuje i Skody i volkswageny i Porsche i Audi i nawet Lamborghini.
      Jest sobie blogger samochodowy, uznawany za autorytet przez oczarowanych naiwnych. Pan ten wyprobowal Skode i jej nie polubil. Byc moze wyprobowal tez i VW Golfa i rowniez nie byl zadowolony. Teraz twierdzi, ze nie ma zamiaru wyprobowac ani Audi, ani Porsche, ani Lamborghini, no bo przeciez wszystkie te samochody robione sa przez ta sama firme, wiec nie bedzie miedzy nimi widocznej roznicy.
      Taki blogger bylby wysmiany przez nawet najwiekszego samochodowego laika, nieprawdaz? Ze nie ma pojecia o czym mowi i ze zupelnie nie orientuje sie w temacie motoryzacyjnym ogolnie, nieprawdaz?
      Wnioski pozostawiam Tobie.

      Delete
    2. Domyślam się, o jaką blogerkę chodzi, bo komentarz ten też na jej profilu ostatnio widziałam i szczerze mówiąc, szczena mi opadła :D Nie wiem, czy ona naprawdę jest ślepa czy po prostu to jest jej marketingowa zagrywka, żeby ludzie kupowali tylko te rzeczy, która ona ma w swoim sklepiku. W każdym razie dla mnie już dawno straciła wiarygodność, i trochę szkoda bo na początku zapowiadała się interesująco...ale prawdziwa natura w końcu z niej wyszła.

      Delete
    3. OK! To juz teraz wiem o kogo chodzi. Dzieki, Chiao, teraz sie domyslilam!

      Delete
    4. Dziękuję za odpowiedź :) Pisałam na jej profilu o poduszkach, wiele dziewczyn pisało, ale jak grochem o ścianę. Niestety dopiero wtedy mnie oświeciło.
      Do tego słyszałam, że dziewczyna prowadzi bloga w języku angielskim, ale jak ktoś z Polski próbuje na niego wejśc, to szybko przekierowuje go na wersję polską. Byłam na tym blogu przez 10 sekund. To już w ogóle jest dla mnie nie do pojęcia. Ciekawa jestem czy treści tam przedstawiane są inne. Muszą być skoro są dwa oddzielne blogi, a ten drugi tak dobrze kamuflowany.

      Tak więc chwała takim osobom jak Ty.

      Agnieszka

      Delete
    5. Agnieszka, o ciekawy temat zahaczyłaś. Mnie też przekierowuje z jej angielskojęzycznego bloga po kilku sekundach. Jeszcze jakiś czas temu dało się na niego wejść przez przeglądarkę na urządzeniu mobilnym, ale teraz nawet to nie przejdzie. W ogóle miałam jej prywatne, angielskojęzyczne konto w obserwowanych na instagramie (przez prywatne konto, nie blogowe!!) i pewnego dnia okazało się, że zostałam wywalona z listy obserwujących, a dostęp jest tylko dla zaakceptowanych osób......! Podejrzewam, że innych Polaków z listy też wywaliła, choc nie wiem, jakim cudem bo na moim prywatnym koncie nie ma ani słowa po polsku. Jakiś informatyczny algorytm ;)? Nie mówiąc o tym, jak całkiem niedawno skasowała mój komentarz na swojej stronie na fb bo mówił prawdę o tym, o czym ona ściemniała marketingowo. Albo jak dałam nie całkiem przychylną recenzję kosmetyku u niej kupionego - komentarz na stronie sklepiku nigdy nie ujrzał światła dziennego. Mnóstwo ludzi już się skarżyło, że kasuje niewygodne wypowiedzi.

      Delete
    6. Nie wiem, nie moge sie na ten temat wypowiedziec. Co jakis czas wejde na bloga, zazwyczaj kiedy dostaje w mailu pytanie od kogos "czy to prawda?"
      Czasem mam ochote komentowac, ale wiem, ze nie ma to sensu, wiec przestalam to robic.
      O angielskojezyczynym blogu nawet nie wiedzialam. Link? sprawdze czy i mnie przekieruje ;-)

      Delete
    7. http://angmogirl.blogspot.sg

      Delete
    8. Oto link: http://angmogirl.blogspot.sg/ . Daj znać.

      Nie wiedziałam, że usuwa komentarze na stronie sklepiku, baaardzo nieładnie ;/

      Agnieszka.

      Delete
    9. U mnie dziala bez zarzutu.
      Nie wiem czemu autorka nie pozwala na wejscia z Polski.
      Sprobujcie przez proxy, powinno zadzialac.

      Delete
    10. Nie pozwala bo dużo było na jej insta i blogu negatywnych komentarzy od ludzi z PL ;] Często dawała zdjęcia a to szpilek od Louboutina, a to nowej torebki od Prady - a wiadomo, na Polaków, którym się nie przelewa, to zazwyczaj działa, jak płachta na byka. Jak zrobiła sobie kolczyk w nosie, to też się posypała lawina komentarzy, że po co, że brzydko, itp. Więc tego typu zdjęć/wpisów już na polskich stronach nie zamieszcza. I w sumie tu akurat jej się nie dziwię.

      Delete
    11. OK Chiao, rozumiem.
      Odrzucila moja prosbe do obserwowania na insta. No coz.
      A szkoda, bo jej anglo blog jest dosyc sensowny.

      Delete
  4. O kurde, druga część D: Niezły haul! :D

    ReplyDelete
  5. Czyli wyglada na to, ze muszę sie zapoznać z japońskimi kremami bb:)

    ReplyDelete
  6. Witam, od dawna czytam Twojego bloga, ale jeszcze nigdy nie komentowałam. Czy już nie będzie opisów po polsku? Bardzo cenię Twoje opinie na temat kosmetyków i już wiele zakupów zrobiłam opierając się Twoimi ocenami. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  7. Aska, dzięki za komentarz, ja nie miałam odwagi napisać, choć Ania ( i agathblog) to moje guru, jeśli chodzi o azjatyckie kosmetyki; chciałabym jednocześnie podziękować tym wszystkim osobom, które czytając wpisy Ani po angielsku ( i oczywiście rozumiejąc treść) - komentarze umieszczają jednak po polsku , dzięki temu i wujkowi Google'owi.( który jednak nie tłumaczy najlepiej ) - mniej więcej ( raczej mniej) orientuję w Ani odczuciach dotyczących prezentowanych kosmetyków, - pozdrawiam serdecznie Ewa.

    ReplyDelete

Anonymous and/ or unsigned comments will be deleted. No exceptions. All comments are moderated and will appear after approval.

Anonimowe komentarze bez podpisow beda ignorowane. Bez wyjatkow. Komentarze sa moderowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...