Friday, February 6, 2015

On bloggers and cushions

Inspired by one of the comments about "matte skin"... 
Wpis zainspirowany jednym z komentarzy o "matowej" skorze.



The longer I live in Asia, the clearer I see how my perception of skincare and makeup has changed over the years.
In my youth, I followed the usual western routine of "cover those f*ckers up" and "matte is good". As I had really bad skin, and I mean really, really bad skin, the end results were very frequently quite pathetic. That was a couple of decades ago (yes, I am a "mature" woman now) and luckily for me, and those poor folks who have the dubious pleasure of looking at me day in and day out, I eventually grew out of that thinking and moved on with the times. Living in Asia helped. A lot.

Im dluzej mieszkam w Azji, tym bardziej widze jak bardzo zmienilo sie moje podejscie do pielegnacji cery i do makijazu.
W mlodosci trzymalam sie typowej zachodniej zasady "byle przykryc te syfy" i "matowe jest dobre". I poniewaz mialam syfiasta cere, i to naprawde bardzo, ale to bardzo syfiasta, rezultaty takiego myslenia byly najczesciej raczej oplakane. To bylo jakies dwie dekady temu (tak, zaliczam sie obecnie do pan dojrzalych) i na szczescie moje, i tych biednych ludzi, ktorzy nie maja wyjscia i musza sie na mnie gapic kazdego dnia, wyroslam juz z tych tapetowo-matowych pogladow. To, ze mieszkam w Azji pomoglo mi w duzej mierze. Nawet bardzo duzej.



So it saddens me, and amazes in equal measure, that young (and not so young, as well) women in the West still subscribe to such notions. Matte, heavy cover still reigns supreme and thick lines complete the look. The end result? 20-somethings making their skin look flat, tired, two-dimentional and simply put - old. And the most comical part of it? They think they look great. And they blog about it. And they're proud of it. Fortunately, as they get older, their perception changes. Sometimes.

Wiec smuci mnie, a jednoczesnie zdumiewa, ze mlode kobiety (ale i starsze rowniez) w krajach zachodnich nadal trzymaja sie takich przestarzalych formulek makijazu. Matowa tapeta nadal kroluje, a ciezkie krechy wykonczaja makijaz. A rezultat finalowy? Ano taki, ze dwudziestoparolatki maluja sie na plasko, tepo, zmeczenie, i wygladaja po prostu staro. A co jest tutaj najkomiczniejsze? To, ze mysla, ze wygladaja wspaniale. I bloguja o tym. I sa z tego dumne.
Na szczescie z wiekiem przegladaja na oczy. Czasami.



You can always quite easily spot fresh arrivals in Asia just by looking at their makeup. Kabuki faces, orange faces, heavy cover resembling layers of old, dried up cake batter on the skin. And no, I'm not including Eastern European hostesses heading to work in full war paint here (though this look, dubbed "whore paint" by some, seems to be a hostess favorite also after hours). 
And if you can make that distinction in Japan, where the native women don't shy away from makeup and love their covering foundations and face powders, you can only imagine how bad the Westerners look in comparison.

Chodzac po ulicach Tokio (choc widzialam je i w Taipei i w Seulu rowniez) mozna bez pudla rozpoznac dziewczyny swiezo przybyte z zachodu. Jak? Po ich makijazach. Maska jak z teatru kabuki, maska jak rodem z solarium, warstwy tynku i tapety, ktore mozna by szpachla zdrapywac. I nie, nie mowie tu o wschodnio-europejskich hostessach wymalowanych do pracy (choc z tego co zauwazylam, wiele z nich lubi takie malunki i po pracy).
I jesli z latwoscia mozna spostrzec takie jednostki w Japonii, gdzie przecietne tubylcze kobiety tez lubia krycie, podklady, pudry i solidne makijaze, to latwo sobie wyobrazic jak komicznie w porownaniu wygladaja tutaj kobiety umalowane w "zachodnim" stylu.



Considering these makeup style differences, it is with great interest that I read Korean cushion* (and Asian beauty products in general) reviews written by European women. I'm singling out Europeans, because it seems that in America they are slowly beginning to understand the differences in styles, textures, applications and intended results. Of course even there the preference for heavy matte cakey cover still rules, but more and more voices embrace the sheer glow made popular by Korean pop stars.

Biorac pod uwage te roznice w stylach makijazu, z zainteresowaniem sledze opinie Europejek na temat azjatyckich kosmetykow ogolnie i koreanskich poduszek* szczegolnie. Tak, Europejek, bo w USA powoli dostrzegaja odmiennosci w makijazu, stylu, teksturze produktu, sposobie nakladania i zamierzonych efektach. Oczywiscie i tam rowniez preferencja do matowej szpachli nadal wiedzie prym, ale coraz wiecej kobiet glosno wyraza swoje zamilowanie do delikatnego blasku znanego z twarz gwiazd koreanskiego popu.

More on cushion foundations: 
Wiecej o koreanskich podkladach w formie poduszki:
link



The story in Europe, as read on beauty blogs, sounds quite different. There the complains abound - it's too sheer, it's too dewy, it's too glowing, it's not matte, I need more cover, this stuff doesn't work on European skin, I'm so disappointed, it's all Korean hype and not much substance.

It only shows how different our expectations regarding current beauty trends, the level of coverage and mattefying power are. And it also shows how little research some people do before spending their money. Because if they can't be bothered to read about one product that is unfamiliar to them before buying it, I'm pretty sure they can't be bothered on a regular basis. Oh well, it's their money, not mine. 

Historia w Europie, czytajac blogi urodowe, jest nieco inna. W krainie tapety narzekan na poduszki koreanskie jest wiele. A bo za "sheer", za transparentne, za "dewy", za duzo blasku, a bo nie ma matu, a bo ja chce wiecej krycia, a bo to nie dla europejskich cer, a bo jestem zawiedziona, bo to tylko koreanski hajp i nic innego.

To tylko jeszcze bardziej podkresla roznice w trendach urodowych, oczekiwan odnosnie sily krycia danego produktu i jego wlasciwosciach matujacych. I to rowniez pokazuje jak wiele kobiet nie chce sie wysilic i poszukac dostepnych juz informacji o produktach przed wydaniem na nie pieniedzy. No coz, ich kasa, nie moja.




What is curious, though, that they tend to blame their lack of information, or sometimes their misinformation, on the product, not on themselves.
And hence we get such lovely reviews as "this cushion leaves a white cast due to the high SPF sunblock in it". The more probable and a lot simpler explanation of "damn, I picked the wrong color, stupid me" apparently never occurred to that writer.
Or "the coverage is too sheer" for a cushion that is meant to provide natural, sheer coverage.
I could go on, but it's just too depressing. I wonder if they also fault other cosmetics for the fact that they do exactly what they're intended to do. Hmmmm...

Najdziwniejsze jest jednak to, ze za swoj brak informacji, winia kosmetyk, a nie na siebie.
I tak to wlasnie mozemy czytac takie perelki (parafrazuje) "poduszka ta bieli, ale to przez jej wysoki filtr SPF". Bardziej logiczne wytlumaczenie, ze "o cholera, kupilam nie ten kolor" jakos nie przyszlo autorce do glowy.
Albo narzekanie, ze "krycie jest minimalne" o poduszce, ktorej zadaniem jest minimalne krycie i naturalny wyglad.
Moglabym tak dlugo, ale to jest zbyt depresyjne. Ciekawe czy te osoby winia inne kosmetyki za to, ze robia dokladnie to co producent mowi, ze maja robic? Hmmm...




The fact that this nonsense is coming from established beauty bloggebrities with thousands of followers only makes me appreciate those popular voices, who at least try to put some basic research into their posts. And it makes me pay that much more attention to less popular voices, who I may not agree with 100%, but who actually know what they are talking about. 

As cushion foundations become more and more popular in Europe, we are bound to find such "highly credible" opinions more frequently. And unfortunately, for as long as matte is the desired finish and wall plaster the most sought after level of coverage, we will hear such disappointed voices.

So where does that leave us and who should we listen to? 
Well, certainly not to me.
But if Lisa Eldridge jumped on the cushion bandwagon, they can't be all that bad...


Takie nonsensy wychodza spod klawiatur znanych blogerek, z tysiacami obserwatorow i fanek, ktore kazde ich slowo uwazaja za kosmetyczna ewangelie. Te nonsensy daja mi jednak pewna doze uznania dla blogerek typu AC, bo choc czesto jej koncowe wnioski sa raczej bledne, to przynajmniej stara sie ona uzasadnic swoj punkt widzenia materialami z innych zrodel.
Zacheca mnie to tez do wyszukiwania mniej popularnych glosow, z ktorymi moze nie zawsze sie zgadzam, ale ktore sa znawcami danego tematu.

Podklady w poduszkach beda pojawiac sie w Europie coraz czesciej, wiec coraz czesciej bedziemy mogli posluchac gorzkich zali tych, ktorym nie chcialo sie sprawdzic koloru czy poziomu krycia PRZED kupnem koreanskiego produktu. I tak dlugo, jak tapeta i matowe wykonczenie beda preferowanymi stylami makijazu w Europie, tak dlugo beda pojawiac sie narzekania rozczarowanych blogerek.

Wiec czyjej opinii warto sluchac? Na pewno nie mojej.
Ale skoro Lisa Eldridge zachwyca sie koreanskimi poduszkami, to chyba nie sa one az tak zle...

72 comments:

  1. ZNAKOMICIE NAPISANE!
    Nic dodac i nic ujac! tylko mlotkiem po lbie takie durne osoby walic!
    A na matowy efekt i mocne krycie to polecam w takim razie walek malarski i puszke farby mocnokryjacej naturalnie matowenj! tylko nie bialej! bo znowu bedzie narzekanie , ze rozjasnia tak strasznie!
    kazdy duzy Baumarkt (nie wiem jak to po polsku) ma mieszalnie farb wiec zmiesza idealny kolor co im mordek nie rozjasni!
    hahahahah!
    Padam! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ciesze sie, ze nie ja jedna mam taka opinie i ze Ty tez nie boisz sie jej glosno wyrazic!

      Delete
    2. oczywiscie ze sie nie boje! mam dosyc lizania dupy durnym osobom co masy produktów kupuja/dostaja i w zasadzie kazde gówxxxxxo zachwalaja !
      prezentuja sztuczne zdjecia i do tego tak wygladzone fotoshopem ze sie slabo robi na sam widok!!! nie ! dziekuje!

      Delete
    3. Oj kochana nie Ty jedna - uwierz mi ! hyhy

      Delete
    4. Dolly :))) to cieszy mnie to bardzo! :*

      Delete
    5. No przeciez wiesz Karo, jaka jestem hyhy

      Delete
    6. Nautralnie! :**** i to sobie w Tobie cenie <3

      Delete
  2. Tak myślę co napisać...Zaczęłam od przeczytania swojego posta:) Przyznam,ze ja osobiscie nie spodziewałam się az takiego mokrego wykończenia. Poduszka IOPE ma juz ten glow o wiele mniejszy:) Su:m muszę przypudrować jednak.
    Ja szukam podkładów naturalnie wyglądajacych na skórze dlatego często moje niedoskonałości są widoczne ale mi to nie przeszkadza. Dla mnie krycie IOPE w wersji N jest juz mocnym kryciem:)
    Poza tym wiem o co chodzi bo tez czytałam to samo:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Runo, Twoja opinia o su:m byla niesamowicie rzeczowa i opis byl byl rzetelny, ze wszystkimi plusami i minusami. Bo wiem, ze moge ufac Twoim opisom, dlatego jestes w moim gronie glosow, ktore sa mniej popularne, ale ktorych warto sluchac :-)

      Delete
  3. Nie lubie matowego wykonczenia, matowej twarzy.Nienaturalne. Ostatnio nie rozstaje sie z kremami bb z dr jart+ i do tego bez purdu.
    male pytanie-czy ta gabke, ktora nakladasz poduszkowca myjesz po kazdym uzyciu? chodzi mi o to jak szybko sie niszczy, bo ja mam fiola na punkcie nakladania podkladow/bb czystymi gabkami/pedzlami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wedlug mnie, niszczy sie szybko. Ja mialam farta, bo jak kupowalam moja pierwsza poduszke, to pani od razu z marszu poradzila mi, ze mam sobie zamowic online worek dodatkowych gabek. Co tez zrobilam.

      Delete
  4. Ja juz to gdzies u kogos pisalam: jest na blogach taki trend,ze jedna kupi cos nowego i pochwali,potem leci fala i wszystkie kupują i chwalą aż u kogos się nie sprawdzi i jest fala zwrotna,ze to jednak był bubel:) A ten ktos własnie nie doczytał,ze np.produkt ma kwasy,które mogą podraznic więc leci,ze to bubel i shit. To w takim uproszczeniu ale wiadomo o co chodzi:)
    Sama tez nie jestem bez winny,bo jak jakas blogerka,która cenię,napisze,ze produkt jest świetny,to zazwyczaj szybko kupuję a potem się martwię:) Na szczęście zonków było mało.

    ReplyDelete
    Replies
    1. hahaha! Ja tez kupuje, jesli ktos napisze, ze swietny. Ale teraz juz wiem mniej wiecej kogo warto sluchac, a kogo nie :-)

      Delete
  5. Dzięki Tobie zamierzam sięgnąć do źródeł i kupić jakąś koreańską poduszkę ;) Krycia nie potrzebuję, błysk lubię, powinnam być zadowolona ;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dlatego z ciekawoscia czekam na Twoja opinie :-)

      Delete
  6. Nie wiem, kto to jest Lisa Eldrige ale kliknęłam na link, który podałaś i od razu zainteresował mnie jej filmik o pielęgnacji skóry podczas długich lotów - nie wiem czemu ale uwielbiam oglądać filmiki na ten temat :p
    A co do laseczek, które narzekają np. na zerowe krycie produktów, które właśnie mają wyglądać naturalnie, to tylko facepalm. Też nie raz czytałam takie opinie, choćby na wizażu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja lubie Lise, bo bo bardzo czesto, niezaleznie od siebie, siegamy po te same produkty.

      Delete
  7. While I personally do prefer matte foundations (mainly because I have an oily T-Zone and I have the feeling that with an dewy foundation I turn into a discoball in just a few hours) but I have no problem with foundations with other types of finish. If a foundation is good but has a dewy finish, I would still consider it good and use it. If you really, really need to have a matte finish you could still apply powder on top. I kinda go with the flow and my mood. No need to dislike a foundation just because of the finish.

    That being said, I think beauty standards and ideals are tied to the society and culture you grew up in and live in in my opinion. But as a beauty blogger, especially if you focus on beauty products from a country different than what you're living in, you should be open to anything and be ready to try stuff that you might be not too comfortable with. Can't find something new if you always stick to the things you know...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Your last sentence should be a guiding light for western bloggers who write about Asian beauty products! Well said!

      Delete
    2. Half of the fun of exploring beauty products and being a beauty blogger is trying out new stuff for me. If half a year ago someone had told me I would be smearing snail and acids on my skin soon I would have never believed that person. Yet here I am, doing exactly this.

      Now that the Korean skincare hype seems to have reached popular German bloggers and youtubers I can only fear what kind of mess it will turn into....

      Delete
  8. I don't think every Western person who wears makeup wears matte makeup, nor does every single Eastern person who wears makeup wears sheer makeup.
    I think Beauty is subjective, and some may prefer matte over dewy. There's nothing wrong with matte. t just because some people wear matte, doesn't mean they're worse than people who wear dewy.To me, this article sounds like it's saying the East is better than the West because it wears sheer makeup.
    Are people really wearing makeup because of Kpop stars...?
    -Anoymous

    ReplyDelete
    Replies
    1. Please read this entry one more time. Because you are clearly missing the point here.
      Nowhere do I say that every Eastern (you mean Asian, right?) person wears sheer makeup, I actually pointed out that an average Japanese woman doesn't.
      I agree that beauty is subjective, and using different words even stated as much in this entry.
      This post is about women who buy a product not knowing anything about it, attempting to use it, not knowing how to use it, and then blaming their unsuccessful attempts on the product. Frequently blaming the product for what it was designed to do - in this case, sheer, natural coverage.
      And where did that say that people wear makeup because of Kpop stars?

      Delete
  9. I'm fairly new to the K-beauty game and am just beginning to try out cushions. Since I don't usually like full coverage, I find that they're not so bad. (at least the ones I've tried.) I really like that you put this into perspective with your years of wisdom and about how you find it unfortunate that many young people still follow the "cover it all" beauty mantra. Great post! #kbeautybloghop

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you, newlyminted. But you know what? The temptation, or rather - mad urge, to add layers of foundation is still there with me. Every time a new zip appears I just want to pile stuff on it. More and more. And I have to consciously stop myself reminding myself what looks worse.
      For years and years Estee Lauder Double Wear was my best friend. I don't want to remember how many bottles of that stuff I finished. I remember the first time I ran out of it in Asia. I forced my husband to drive me into town (I didn't want to be seen without my usual layer of makeup) and I sneaked through the department store to the EL counter. And there, the lady told me "oh, but we don't sell it here, it's not that popular. How about you try the Light version?" so for years after that I was using Estee Lauder Double Wear Light and would not think of going any lighter.
      It's been a few years now that I embraced sheer makeup and my skin actually looks better. I can go out among people wearing no foundation at all. This would have been unthinkable back in the heavy spackle days.

      Delete
  10. Internet jest jeszcze bardziej chłonny niż papier: zniesie wszystko. Osobiście nie mam zbyt wielkiej wiary w człowieka i do wszelkich opinii podchodzę z dystansem . W tej chwili każdy może pisać co chce i wierzyć w co chce. Ciągle wielu ludzi uważa, że jak coś jest napisane to jest prawdą -ich sprawa. Dlatego też nadmierna krytyka nie jest potrzebna. Wzorce urody są też trudne do oceny i dajmy prawo do noszenia tapety tym którzy tego chcą. Sama przeszłaś, jak piszesz, różne stadia, ja z resztą też, i inni też muszą (choć niekoniecznie muszą o tym pisać). Sztuką jest znalezienie wśród wielu opinii tych rozsądnych i naprowadzających na właściwą ścieżkę. I nie w celu kadzenia, ale tak po prostu przyznam że w Twoich wpisach znajduję właśnie tę rzetelną, choć oczywiście subiektywną, ocenę, której jestem skłonna dać wiarę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W zasadzie masz racje. Problem w tym, kiedy to osoby o duzym stopniu internetowej "wiarygodnosci" pieprza od rzeczy. Kiedy slucha cie kilkadziesiat czy sto-pare osob, to spoko, ale jesli juz pare tysiecy chlonie z zapartym tchem to co masz do powiedzenia, to juz troche inna sprawa.

      I dziekuje za komplement. Ja po prostu pisze to, co sama chcialabym przeczytac :-)

      Delete
  11. Pozwolę sobie nie zgodzić się z końcowym akapitem Twojej wypowiedzi, myślę, że Twoja opinia jest jedną z tych, których należy słuchać, zgadzając się w tej kwestii z Renatą i innymi, Którzy wyżej wyrazili opinię podobną do mojej - pozdrowienia Ewa.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ewo, bardzo dziekuje za komplement! Ale ze slowami takimi jak Twoje, wzrasta tez poziom blogerskiej odpowiedzialnosci, bo teraz wiem, ze ludzie naprawde czytaja i biora do serca to, co pisze.
      Postaram sie Was nie zawiesc :-)

      Delete
  12. I'm man and totally agree with you. Sheer/subtle luminous makeup leaves the women much better than heavy/opaque makeup. In my personal opinion makeup should be non-oily (giving a matte/silky/smooth touch), but visibly and naturally luminous and sheer.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you so much for commenting!!! It's very helpful to have a man express his opinion, because let's face it, a lot of things that we, as women, do, is to look good for our men.
      Naturally luminous and sheer sounds so easy, but in reality, it's not so easy to achieve. I think that's one of the reasons why so many women overapply foundation.

      Delete
  13. Ja też przeszłam tą drogę. Najpierw dlatego, że w sklepach były dwa odcienie podkładów, w tym każdy za ciemny. Nakładałam, bo wszystkie koleżanki tak robiły. Później w latach 2000-2004 wystąpił bum na solaria, więc też smarowałam się by wyglądać ciemniej. Od lat jednak preferuję inną pielęgnację, wzorce czerpałam ze stron azjatyckich. Zauważyłam, że w Polsce zmienia się też podejście i rzadko widzę w metrze tapeciary. Cieszy mnie to, bo przestałam wyglądać jak odludek :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ostatni raz bylam w Polsce 6 lat temu, wiec czerpie wiedze z tego co widze na polskich blogach kosmetycznych. A tam, poza nielicznymi wyjatkami, tapeta nadal kroluje ;-)

      Delete
  14. Hahahaha, no podstawowe problemy są 2 - uno. słowu pisanemu nauczyliśmy się ślepo ufać, due. czytanie ze zrozumieniem to wyższa szkoła jazdy. No i potem rzeczona blogerka ma przed sobą kosmetyk do ch wie czego... a przecież skoro już ma to szkoda o nim nie napisać, no nie?;D Co do tapety, to ciągle jest niekwestionowaną królową polskiego makijażu. Ja ze wstydem przyznaje, że przez tendencje mojej cery do paskudności, też przeszłam przez ten smutny etap- szczęśliwie już z niego wyrosłam;) A przez Ciebie leci do mnie kolejna poducha- łobuz i kusicielka z Ciebie, ot co;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ta krolowa polskiego makijazu to podziwiam w wielu wcieleniach kazdego dnia na polskich blogach urodowych ;-)
      A i mnie tez zdarzylo sie miec, nie raz i nie dwa, kosmetyk do ch wie czego i nie bylam pewna z ktorej strony go ugryzc. Na szczescie na starosc zrobilam sie bardziej selektywna.
      A jaka poduche teraz kupilas? No pochwal sie, pochwal! :-)

      Delete
  15. Ha ha ha super tekst ! Kocham dewy, kocham naturalnie wygladajaca skore i czasami zastawiam sie po kiego czorta laski maja taka szpachle na twarzy.. Ja osobiscie unikam i unikalam zawsze i pudrow i podkladow - mloda zdrowa skora z naturalna poswiata to jest to. Kocham swoja poduszke IOPE wlasnie za efekt dewy, usciski od Cioci Dolly
    PS te krechy tez mnie dobijaja

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ciociu kochana, bo Ty zawsze mialas piekna cere i nie musialas bawic sie w podklady. Ja dopiero kilka lat temu zrozumialam, ze im mniej szpachli na twarzy, tym lepiej bedzie wygladac moja cera. Postaram sie odpisac zanim padne na futon!!!

      Delete
    2. Pamietam czasy latania w pomarańczowym make upie z Soraya bo kolezanki tak robiły to i ja ha ha ha błędy młodości !

      Delete
  16. A ja jeszcze jedno slowko - dla mnie sobiscie recenzje bez oznaczenia, ze sa recenzjami z darami losu kompletnie odstraszaja ...no juz tak mam. Nie rozumiem co to za wstyd, hanba, albo cos jeszcze zeby sie przyznac, ze cos sie dostalo ?? No ratunku - blagam ludzie ! co w tym zlego ? To chya taka polska przypadlosc bo praktycznie wszystkie blogerki z inych krajow jasno zaznaczaja, ze cos jest ze wspolprac.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz, ciesze sie, ze o tym wspomnialas. Bo mam zagwozdzke. Mam kilka produktow, ktore sa darami losu i musze je zrecenzowac. Problem w tym, ze kocham je! (Laneige cushion i Iope roz w poduszce), I boje sie, ze co bardziej nierozgarniete jednostki beda przekonane, ze recenzje sa pozytywne tylko dlatego, ze poduszki te byly mi sponsorowane. Co o tym myslisz?

      Delete
    2. Pokaz, pokaz, po co sie przejmowac, co mysla takie tam ;)))
      I.P. z Perpignan

      Delete
    3. Aniu, bez strachu pisz o nich czem prędzej. My i tak będziemy wiedzieć, że Twoje oceny są rzeczowe i nie kupione :)

      Delete
    4. No co ty! Aniu! ja tez czasem dostaje cos z wspolprac i tez sa produkty, co mnie zachwycaja! Ale to nie znaczy ze ja dupe firmie lize tylko akurat dla mnie i dla moich potrzeb dany produkt idealnie sie spisal :) tak bylo np.z Chanel Lose Foundation! Dla mnie rewelacja! Dostalam nr.10 i sama DOKUPILAM nr.20 bo tki swietny produkt. ale dla mojej mieszanej skóry np.sucharom bym tego produkty nie polecila bo dopiero ich wysuszy i podkresli wszystkie suche skórki. wiec pokazuj co masz i tyle!

      Delete
    5. Aniu ależ jedno nie wyklucza drugiego ! Sa blogerki ktore pisza tylko recenzje z darow losu, a sie je czyta bo sie im wierzy. Ja osobiście wyznaje zasadę transparentnosci i tak jak Karo zawsze bym pisała, ze dostałam - bo mozna sie przeciez zachwycić czyms co sie dostało prawda ? No proszę Cie bez stresu - dawaj te produkty na blogaska i pisz o nich. Ja czasami cos dostanę od kolezanki i co jak mi przypasuje to mam kłamać ze nie ? Pisz pisz my tu czekamy :)

      Delete
    6. Ania, spośród wszystkich blogerek Ty jesteś chyba ostatnią jaką można posądzić o "lizanie tyłka". Każdy kto przeczytał chociaż kilka Twoich postów i komentarzy wie, że nie owijasz w bawełnę i walisz prosto z mostu, Twoje recenzje są rzeczowe i rzetelne, także pisz o darach losu, ja z chęcią poczytam :)

      Delete
    7. dzieki dziewczyny! Moja recenzje sponsorowana wrzucilam :-)
      Karo, pamietam jak pierwszy raz weszlam na Twojego bloga, a tam wlasnie zjechalas jakis kosmetyk w ramach "darow losu" niemal piszac - nie kupujcie tego gowna. Od tamtej chwili mialas moje (nadal niegasnace) uznanie.

      Delete
    8. Dziekuje Ci za przemily komplement!
      ja taka jestem! Nie patrze co to za firma i czy focha wylapie po mojej recenzji czy nie i czy za kare mi wiecej juz nic nie przysle! mam to gdzies! bo mam przynajmniej wybór kupowania tego co chce a nie zmuszania sie robic recenzje bo musze , bo dostalam ;D hyhyhy!
      dziekuje raz jeszcze za cieple slowa :) :*****

      Delete
  17. Jakos sie rozkrecilam - wiekszosc wspomnianych przez Ciebie blogerek jest kolo 20-30 i nakladaja takie ilosci kosmetykow na te biedne skory, ze potem tylko ratowac sie trzeba sterydami. Mloda skora to skora nie obciazana, z naturalnym polyskiem. Nie tapecie i gestym splaszczajacym matom.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz absolutna racje. Sama to odkrylam, kiedy przestalam sie tapetowac. Moja skora odzyla po prostu. Pielegnacja zawsze interesowala mnie duzo bardziej niz kolorowka, ale dopiero kiedy odstawilam tapete, to moglam w pelni zauwazyc efekty tej pielegnacji.

      Delete
    2. Kochana ja mam dni ze sie w ogole nie maluje...poza tym mam teorie ze nie wolno dręczyć cery - czasami mniej znaczy wiecej

      Delete
  18. ach btw - zaczelam uzywac podkladow po 38 roku zycia...wiem mam szczescie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oh, i zgadnij co ja dzis robilam? Macalam poduszke Lancome na rynek japonski. I kuzwa ci jego mac, jest inna. Kolorystyka inna (lepsza), konsystencja inna (lepsza) - duzo bardziej kremowa i bardziej azjatycka, gabka tez wydaje sie inna. Czyli na Europe, jak zawsze dostaliscie wersje budzetowa, a na Azje starali sie ja troche ubogacic. Chyba bede musiala ja kupic i zrobie side by side porownanie.

      Delete
    2. No co za cholery, wiec jednak g**wno wypuszczaja w Europie, a na Azje przerabiaja, no bo kto by takie cos tam kupil? I po ile to sprzedaja? Moze przeczytali co napisalas, hi hi hi???
      Swiezbi mnie, zeby do Lancoma znow maila wyslac, ale pewnie znowu powiedza, ze Azjatki maja specyficzna cere ....
      Pozdrawiam
      Iwona P z perpignan, Francja

      Delete
    3. Zrób koniecznie porównanie :)

      Delete
    4. Hyhy taki lajf widzisz ...z cera mi sie udało, z pazurami tez - mocne ale mam za to 162 wzrostu buu ;)

      Delete

    5. Dolly CocossinoFebruary 10, 2015 at 8:26 PM
      A jednak ! Wkurza mnie to, ze zawsze na Europę wysyłają jakis badziew z notatka, ze to takie jak azjatyckie - guzik prawda ! Koniecznie zrób porównanie Aniu - dla mnie jestes wyrocznia jesli chodzi o poduszki i nie tylko ! To nie jest podliz Twojej cioci hyhy

      Delete
  19. Jak zwykle prawde sama piszesz, tutaj mat tapeta wciaz kroluje, krechy tez...
    Kiedys uzywalam podkladow srednio kryjacych, bo czerwonosci etc. Ale bez pudru, bo podklad +puder dawal mi wrazenie szpachli. Wyprobowalam i nie podobala mi sie tak matowa cera, wiec podklad sam w sobie musial wystarczyc. Pozniej przerzucilam sie na podklady w kompakcie, lzejsze, ale wciaz dosc kryjace....
    Az poczytalam o azjatyckim dbaniu o cere, demakijaz olejem, kremy BB etc i zaczelam uzywac koreanskich i japonskich kosmetykow. Moja cera wygladala coraz lepiej . Teraz moge wyjsc bez makijazu, juz nie boje sie straszyc ludzi na ulicy ;)))
    Uzywam wiec BB, CC lub poduszki, uwielbiam ten naturalny efekt, skorka jak pupcia noworodka wyglada. Pomimo tego slysze od konsultantek, ze mam mieszana badz tlusta cere, wlasnie przez ten glow i sheer. Jak tlumacze, ze to nie sebum, bo skore mam sucha , i ze skora normalnie powinna miec blask, to oczka im wychodza. Niepojete jest wymalowac sie bez szpachli. Pozniej sie dziwia, ze staro wygladaja...
    Zreszta czesto chwalono moja cere, pomimo wyjasniania, ze to makijaz. Ale makijaz ten nie musi byc widoczny na kilometr, a do krycia jest korektor.
    Pozdrawiam
    Iwona P z Perpignan, Francja


    ReplyDelete
    Replies
    1. No wlasnie bo make up ma dawac wrazenie ze sie wyglada jak milion dolcow a nie ze sie ma ładny make up :)

      Delete
  20. Świetny post, ubawiłam się setnie :-)

    Mieszkam w duży mieście, więc przekrój też mam spory. I niestety nadal króluje szpachla, od bladego świtu sceniczny makeup.

    Hmm chyba większość z nas przeszła tę drogę :D Ja co prawda trądziku nie miałam, ale za to piegi, które koniecznie musiałam zakryć.Strach się bać, jakich odcieni na szczęście wówczas pudrów prasowanych używałam. Później trochę mi przeszło i używałam samych podkładów, a jeszcze później przyszła era filtrowa i kładłam filtr + puder w kompakcie.

    ReplyDelete
  21. Nie było Cię 6 lat? do totalnych matów doszły rozświetlacze. To jest dopiero teatralny efekt rodem z pokazow łyzwiarstwa figurowego. Absolutnie matowa twarz, oczywiscie zbyt ciemny odcien fluidu gdzies tak o 3 tony i do tego rozswietlacz, prezyzyjnie nalozony hojna reka od kosci policzkowej pod cale oko i obowiazkowo na cale skronie, w wersji hard jest jeszcze srodkiem twarzy. Nazywa sie to naturalny efekt i wyglada przedziwnie. Pytalam ostatnio panne i autentycznie zapomnialam z czego ja pytalam na widok tego co ma na twarzy. Poczepiam się-to jest znowu mania blogaskow i pań wielbicielek rozswietlaczy typu Mary czy Cindy. Napisz wyraznie ze z rozswietlaczem mozna przesadzic, ze naprawde o 10 rano nikt zasypany rozwietlaczem w wersji urzedowej nie wyglada fajnie i naprawde skrzenie sie drobinkami od rana jest be

    Carrie

    ReplyDelete
    Replies
    1. A i brwi-delikatne Polki z brwiami jak Breżniew vel Frida Kahlo o 6 rano... zaraz wróć, takie brwi w każdym czasie nie wyglądają ok, zwłaszcza gdy efekt dopełniono rozświelaczem...

      Carrie

      Delete
  22. ja jestem właśnie tą osobą, która przede wszystkim ceni sobie mat:) nienawidzę za to pełnego krycia, zawsze mam na sobie tylko jedną cienką warstwę podkładu spod którego przebijają wypryski i zaczerwienienia, tak lubię:) ale nadal cenię sobie ten mat. według mnie dewy finish wygląda dobrze tylko na suchej i normalnej cerze. Ostatnio pewna znana blogerka chwaliła się podkładem, który baardzo uwidocznił jej pory na policzkach, ciesząc się, że uzyskała taki mokry efekt.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja mysle (i mowie to z perspektywy mojego wieku), ze to najprawdopodobniej roznica pokoleniowa. Jak wiekszosc komentatorek sama sie przyznala, i one, i ja, w mlodosci rowniez cenily sobie mat. Ale wiesz co? Pewnego dnia, kiedy juz bylam blizej polwiecza niz cwiercwiecza, doszlam do wniosku, ze mat wyglada co najmniej kuriozalnie na osobie w moim wieku. Ty jestes jeszcze blizej cwiercwiecza niz polwiecza ;-) Jak nagle zauwazysz, ze mat dodaje Ci z 10 lat, to przestaniesz go tak cenic.
      Kazdy podklad potrafi uwidocznic pory na twarzy jesli kladzie sie go bez primera / bazy, lub na primer / baze, ktora z danym podkladem sie nie lubi. Myslalam, ze to raczej oczywiste ;-)

      Delete
  23. Tybaltina (vel Linon)February 15, 2015 at 3:56 AM

    Kurczę, coś w tym jest. Ja też jestem za matem (ale mam wrażenie, że potraktowałaś o nieco po macoszemu, bo osobiście uważam, że są różne maty i różne techniki matowania, że się tak wyrażę nie wiem czy zrozumiale). Jestem za matem, ale fakt, im bardziej w las od jednego krzyżyka na plecach za dużo, tym bardziej 'łagodnieje' moja baza. Podkłady, o ile w ogóle, przeszły w lekkie krycie, coraz częściej sięgam po BB (ale akurat nie azjatyckie a francuskie - Academie). Poduszki mnie na razie trochę overwhelmingują. Szczególnie, że na starym kontynencie wybór średni, a liczą jak za platynę czasem. Ale fakt - kręci mnie coraz bardziej makijaż 'na błyszcząco-mokro', choć z moim ryjem to może okazać się porażką.
    Ps. Mogłabyś zrobić jakiś post z zestawieniem (nie wiem, jakiś wykres, tabelka, krzywa gaussa - co tam Ci pasuje) wszystkich dotychczasowych poduszek. Jakiś ranking zależnie od cechy czy inne takie pitu pitu, bo ja już powoli nie ogarniam materiału :D.

    ReplyDelete
  24. Tybaltina (vel Linon)February 15, 2015 at 5:43 AM

    A, i jeszcze jedno. Tym razem pytanie:
    Kładziesz pod poduchy Albion Smart Skina?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Smart Skin nie nadaje sie na zime. To czysto letnia baza. Na zime potrzebuje nawilzenia, wiec uzywam tego kremu CC od SK-II

      Delete
    2. Hmmm, to trochę jestem z ręka w nocniku, Zamówiłam poduchę ATRUE, ale teraz nie bardzo wiem co pod nią położyć. Inaczej, nie bardzo MAM co pod nią położyć (a do kładzenia od razu na pysk się chyba nie nadaje?). Może jakieś BB się sprawdzi? Ale jak mi się odcienie ładnie nie połączą to będzie kupa (i to dosłownie w odcieniu). Ech...

      Delete
    3. Ps. Mówiłaś, że SK-II CC już więcej nie kupisz ;). Czyli jednak nie ma lepszej bazy?

      Delete
    4. Ten SK-II to mi sie od lata szwendal po lazience i w koncu sie zmusilam, zeby go uzywac. I o dziwo, na zime jest bardzo dobry. A wiesz przeciez jak tu jest sucho zima. Wysusza paszcze na amen. I w koncu dotarlo do mnie jak niesamowicie ciezko jest dobrac baze na zime. Bo wychodzi na to, ze one niemal wszystkie tutaj robione sa z mysla o letniej wilogci, a nie o zimowej suchocie. O dziwo

      Delete
  25. Tiaaa, zimą skóra z pyska schodzi jak wężowi, a latem nic się nie goi, bo na pysku mokre bagno. Oj japoński klimat wymaga dużo bardzo zmiennej pracy by wyglądać przyzwoicie.
    Ja się chyba do SK-II nie przekonam... No chyba, że będę miała momentary lapse of reason i zakupię by móc samej sobie powiedzieć "a nie mówiłam?". Ja zimą zostawałam zawsze przy kremach. Choć teraz lubię się z BB (ale o dziwo nie japońskimi, bo te bardzo nie lubiły się z moją cerą). Będę miała przy najbliższej wizycie zagwozdkę - Albion czy SK-II, które mnie nieco do siebie zniechęciło. No ale najpierw spróbuję jeszcze położyć poduchę na BB Academii.

    ReplyDelete
  26. Great post! I shared your post about the Lancome cushion in a few places previously.

    I'm fairly new to cushions, having only tried the one - Innisfree Long Lasting, which I do love. It gives me a matte yet still glowing finish.
    I think the word 'dewy' always makes me think of 'damp' and 'shiny', rather than 'healthy' and 'glowing', which is probably what is intended and that is where the problem lies, at least with me. I will veer away from something marketed as dewy and glossy but if the wording was healthy and glowing, I would be all over it .....is it as simple as that?
    Who knows but I will continue to try anything I can in this lovely new world of skincare and beauty that is unlike any of the stuff that is traditionally available here in the UK! (They are starting to see the light as you say, even Lisa Eldridge is on the bandwagon now!)
    #kbeautybloghop
    https://charlotteswebbeautyblog.wordpress.com/2015/02/15/memebox-detox-renew/

    ReplyDelete
  27. I absolutely agree in terms that many people are very quick to jump to conclusion that can come from a place of ignorance or not informing themselves about certain subjects. I have a hard time trusting most bloggers since I see them say things that are complete non sense or sometimes just repetition of things they heard others say. I really think they believe those things are true since they did not spend any time researching it. I just feel bad for all their readers who might get the wrong point of view. Thank god there is plenty of informed people out there though!

    ReplyDelete

Anonymous and/ or unsigned comments will be deleted. No exceptions. All comments are moderated and will appear after approval.

Anonimowe komentarze bez podpisow beda ignorowane. Bez wyjatkow. Komentarze sa moderowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...