To my readers in Bhutan - I will be in your country in mid August. Feel free to drop me a line. My email address is in the contact page. See you soon!

Saturday, December 13, 2014

Shiseido Benefiance WrinkleResist24 series

Let's make things perfectly clear, I have a great sentiment for Shiseido as a brand. It was my first introduction to asian skincare in, oh…, sometime in the last century.

I remember using the UV White series way back when, and being quite pleased with the results. Meaning, it didn’t break me out. I adore Shiseido's color makeup. The mid-priced Maquillage line intended for the Japanese domestic market is just as good, if not better, than Shiseido's global color offerings.

I remember trying skincare from the global Shiseido versions ages ago but it didn’t really wow me. It was meh to the point that I don’t even recall what exactly it was that I was using. I decided it was wholly average, ridiculously overpriced and highly overrated.

Then there was my very brief and disastrous experience with the Ibuki line... Oh well... Let it go... la la la la...

Zeby nie bylo nieporozumien, to od razu mowie, ze do Shiseido jako marki mam ogromna sympatie. Ona byla moim wstepem do azjatyckiej pielegnacji, oh, gdzies tak w zeszlym stuleciu.
Pamietam, ze uzywalam serii UV White, czy jak ja tam teraz przeinaczyli, i bylam nawet zadowolona. Znaczy sie, nie wysypalo mnie po niej.
Bardzo lubie shiseidowska kolorowke. Linia Maquillage na lokalny rynek japonski jest tam samo dobra, a w wielu przypadkach nawet lepsza, niz to co kolorowkowo Shiseido oferuje globalnie.

Pamietam tez, ze bawilam sie swojego czasu pielegnacja Shiseido z wersji globalnej (czyli tej na caly swiat, a nie na rynek japonski), ale bylo to na tyle marne, ze nazwy produktow wylecialy mi z glowy. Juz wtedy doszlam do wniosku, ze bylo to bardzo przecietne, przereklamowane, i z bardzo wyimaginowana cena.

Po drodze bylo tez moje malo przyjemne doswiadczenie z linia Ibuki.


Fast forward to January 2014…

I was coming back from Tonga (brownie points for those who know what and where it is) and had a very boring and quite long layover in Hong Kong. On New Year’s Day, no less. So I did what any other reasonable person in this situation would do. I went duty free shopping.

There was a Shiseido event going on at one of the stores.
I thought "why not?" and before I had a chance to change my mind, I became a proud owner of a set of three Shiseido Benefiance Wrinkle Resist24 creams: day, night, and eye. To complete the set I also got a toner, or rather - a balancing softener, as the brand calls it, from the same line.
All of them were full size products.

Przewijamy do stycznia 2014 roku.

Wracalam z Tonga i mialam przesiadke w Hong Kongu. W dniu nowego roku do tego. Wiec zrobilam to, co kazda inna rozsadna osoba zrobilaby w takiej sytuacji. Poszlam na zakupy w duty free. Bo Nowy Rok sam sie przeciez nie uczci.

Jeden ze sklepow mial promocje na Shiseido.
Pomyslalam sobie "dlaczego by nie?" i zanim mialam szanse sie rozmyslic, stalam sie wlascicielka zestawu trzech kremow Shiseido Benefiance WrinkleResist24: na dzien, na noc i pod oczy.
Do kompletu kupilam tez "balancing softener" z tej samej linii.
Wszystkie produkty byly pelnowymiarowe.

That I decided to take the plunge and buy it all shows you that despite my past experiences with the brand, I'm always willing to give Shiseido a chance...

To ze zdecydowalam sie na kupno wszystkich od razu, pomimo moich wczesniejszych malo przyjemnych doswiadczen z globalna pielegnacja Shiseido, pokazuje, ze zawsze jestem w stanie dac tej marce kolejna szanse.

I finished all of these products quite a while ago.
In the meantime I had a chance to use other skincare claiming to offer similar benefits, both Asian and western. Both high-end and drugstore. Expensive and cheap.

And what's below is just my personal opinion based on my needs, my experiences and my comparisons...

Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Balancing Softener was the first one to hit my empties pile. It was a decent toner / lotion / softener, but... Did it live up to its claims?
It's a drugstore quality toner in a fancy bottle with a ridiculous price and highly imaginary skincare benefit claims. A quick look at the ingredient list seems to confirm that.

Skonczylam juz je wszystkie jakis czas temu.
W miedzyczasie mialam rowniez okazje uzywac innych kosmetykow pielegnacyjnych obiecujacych podobne dzialanie, zarowno zachodnich marek, jak i azjatyckich. Selektywnych, jak i z drogerii. Drogich jak jasny gwint, i tanich.

Moja opinia ponizej oparta jest na moich wlasnych potrzebach i oczekiwaniach od "selektywnej" pielegnacji, moich wlasnych doswiadczeniach kosmetycznych i porownaniach z innymi produktami.

Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Balancing Softener byl pierwszym zdenkowanym produktem z tej linii. Byl w porzadku jako toner. Ale... czy spelnil obietnice producenta?
To przecietny drogeryjny toner w "ekskluzywnie" wygladajacej butli, z wygorowana cena nieadekwatna do dzialania.
Sklad to potwierdza.

Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Balancing Softener ingredient list:
Water, Dipropylene Glycol, Glycerin, SD Alcohol 40-B, Butylene Glycol, Phenoxyethanol, Hydrogenated Polydecene, PEG-30 Soy Sterol, Isostearic Acid, Benzophenone-5, Erythritol, PEG/PPG-14/7 Dimethyl Ether, PEG/PPG-7/14 Dimethyl Ether, Sodium Citrate, Algin, Fragrance, Sodium Metaphosphate, Citric Acid, Sorbitan Sesquiisostearate, Serine, Tocopheryl Acetate, Sapindus Mukurossi Peel Extract, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Sodium Acetylated Hyaluronate, Hydroxyproline, Alcohol, Chlorella Vulgaris Extract, Yellow 6, Uncaria Gambir Extract, Red 4, Tocopherol

Now for the cream trifecta...

  • Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Intensive Eye Contour Cream
  • Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Night Cream
  • Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Day Cream with some pitiful SPF of 15, hahaha (a clear sign it's a global Shiseido product, because such low SPF in Japan would be met with empty laughter)

Did they live up to their claims?


They moisturized. Half-assedly, at that. They made my skin feel a bit softer. But that's due to the high petrolatum (vaseline) and glycerin content in them.
Well, you know what?
Basic moisturizers I can get at my local drugstore, for a lot cheaper than those duds.
Other than that?
Any visible anti-wrinkle, smoothing benefits?
Zero, zip, zilch, nada.

A teraz do trojcy kremowej.

  • Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Intensive Eye Contour Cream
  • Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Night Cream
  • Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Day Cream ze smiesznym SPF15, hahaha (najlepszy dowod, ze to produkt na swiat, a nie na rynek lokalny, gdzie taki niski SPF zostalby przyjety z pustym smiechem)
Czy wywiazaly sie z obietnic producenta?

Nawilzaly. Ale to wszystko co robily. To zasluga wazeliny i gliceryny w skladach.
Ale gliceryne i wazeline to ja se moge tanio w drogerii kupic.
Oprocz tego?
Nic. Zupelnie nic. Zero. No moze nie totalne, bo ladnie pachnialy.


I remember that to test their claims, I was using this WrinkleResist24 set on one half of my face and Estee Lauder Advanced Time Zone for dry skin on the other. After a month of that, it was clear that WrinkleResist24 offered exactly zero wrinkle resist benefits.

So, in conclusion, if you are looking for anti-wrinkle skincare products, there are other, better options.
But if you're feeling snobbish, love to overpay for mediocrity and want a really expensive daily moisturizing set, this series is perfect for you.

Pamietam, ze aby przetestowac ich dzialanie, uzywalam WrinkleResist24 serii na pol twarzy, a na drugi pol Estee Lauder Advanced Time Zone dla cery suchej. Po miesiacu tego eksperymentu musialam przestac, bo bylo jasne, ze WrinkleResist24, oprocz nawilzenia, nie robily zupelnie nic.

Wiec, w podsumowaniu...
Jesli szukasz czegos na zmarszczki, to sa inne, lepsze opcje.
Ale jesli masz zaciecie snobistyczne, kochasz przeplacac za przecietnosc i jara Cie drogi zestaw nawilzajacy, to seria WrinkleResist24 bedzie strzalem w dziesiatke.


Ingredients below:
Sklady ponizej

  • Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Intensive Eye Contour Cream:

Water, Hydrogenated Polydecene, Mineral Oil, Glycerin, Petrolatum, Butylene Gylcol, Paraffin, Polyglyceryl-2 Diisostearate, Squalane, Glyceryl Oleate, Sodium Glutamate, Sodium PCA, Dipropylene Glycol, Beeswax, Microcrystalline Wax, Polyethyene, Methylparaben, Phytosteryl/Octydodecyl Lauroyl Glutamate, Fragrance, Trisodium EDTA, Tocopheryl Acetate, Alcohol, Tocopherol, Iron Oxides (CI 77492), Butyphenyl Methylpropional, Sapindus Mukurossi Peel Extract, Limonene, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Unicaria Gambir Extract, Benzyl Benzoate, Hexyl Cinnamal, Sanguisorba Officinalis Root Extract, Sodium Acetylated Hyaluronate, Hydroxyproline, Iron Oxides (CI 77491), Chlorella Vulgaris Extract, BHT

  • Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Night Cream:

Water, Glycerin, Hydrogenated C6-14 Olefin Polymers, Petrolatum, Cetyl Octanoate, Dipropylene Glycol, Squalane, Microcrystalline Wax, Maltitol, Dimethicone, Disteardimonium Hectorite, PEG-150, Polyglyceryl-2 Diisostearate, Sodium PCA, Tocopheryl Acetate, Potassium Ascorbyl Tocopheryl Phosphate, Arginine HCI, Ginseng Extract, Sodium Acetylated Hyaluronate, Hydroxyproline, Chlorella Vulgaris Extract, Polyvinyl Alcohol, PEG-12 Dioleate, Butylene Glycol, Trisodium EDTA, Alcohol, Sodium Hexametaphosphate, Tocopherol, Ethylparaben, Butylparaben, Fragrance, Iron Oxides.

  • Shiseido Benefiance WrinkleResist24 Day Cream:
Active Ingredient: Oxybenzone,
Inactive Ingredients: Water, Glycerin, Dipropylene Glycol, Butylene Glycol, Phenyl Trimethicone, Hydrogenated Polydecene, Sorbitol, Myristyl Myristate, Dimethicone, SD Alcohol 40-B, Petrolatum, Stearyl Alcohol, Stearic Acid, Silica, Palmitic Acid, Xanthan Gum, PEG/PPG-17/4 Dimethyl Ether, Phytosteryl Macadamiate, Tocopheryl Acetate, Sapindus Mukurossi Peel Extract, Uncaria Gambir Extract, Sodium Acetylated Hyaluronate, Hydroxyproline, Thymus Serpillum Extract, Chlorella Vulgaris Extract, PEG-5 Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate SE, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Bentonite, Trisodium EDTA, Potassium Hydroxide, Sodium Metaphosphate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Alcohol, Sodium Metabisulfite, BHT, Tocopherol, Phenoxyethanol, Fragrance, Iron Oxides.


  1. Czasem mamy zbyt wygórowane oczekiwania od kremów. Paradoksalnie wynika to chyba z faktu, że ... używamy kremów. Codziennie, od lat. Ośmielę się nawet powiedzieć, że w Twoimi i moim przypadku od kilkudziesięciu lat (ha!). Nasze skóry wchłonęły tony zbawczych składników i są wypielęgnowane, bo o nie dbamy. Gdyby odpuścić sobie pielęgnację przez rok, może wówczas każdy krem spełniłby obietnice producenta?

    Miałam tonik, o którym piszesz. Tonik, jak tonik. Tonizował.

    1. No niby ma to sens co mowisz. Ale z drugiej strony wiec jak wytlumaczyc te przypadki, kiedy obietnice producenta sie sprawdzaja? Czy moze sa to wlasnie te nieliczne wyjatki potwierdzajace regule? sama juz nie wiem... :(

    2. Najważniejsze, że możemy poszukiwać, testować i odkrywać. Przecież nie chodzi o to, żeby złapać króliczka;)

      Mam kilka kremów i maseczek, które faktycznie robią to, co obiecuje producent, efekty widzę od razu (maseczki Glamglow), albo po czasie (su:m37º Flawless Regenerating Eye Cream, o którym dowiedziałam się od Ciebie). Trudno powiedzieć od czego to zależy. To na pewno bardzo indywidualna kwestia.

  2. Niemo krzyknęłam ze zgrozą na widok mineral oil, paraffin i petrolatum na samym początku składu kremu pod oczy....i to za tyle kasy.... ja cię pierdzielę, ale ściema marketingowa. Dlatego dobrze jest znać się choć trochę na składach bo tak to można łatwo dać się wydymać przez obiecanki-cacanki na opakowaniu.

    1. No wlasnie, to cale Shiseidowskie fiasco przekonalo mnie, ze warto patrzyc na sklady. Z przymruzonym okiem i odrobina zdrowego rozsadku, ale jednak warto.

  3. Składy faktycznie przerażające, to już kilka małych biednych polskich marek "dla plebsu" (w tym dla mnie) w cenie do 30zl może się pochwalić lepszą technologią...szkoda, że wyrzuciłas pieniądze w błoto ja chyba pozostanę wierna kosmetykom z su:m37, ewentualnie paru z sulwhasoo przynajmniej składowo wypadają na bogato i nie ma tego doprowadzającego mnie do pasji w polskich kosmetykach nadmiaru oleju w składzie. Marzą mi się ampułki ze Swanicoco prawie 100% komórek macierzystych z kilku roślin, ale nie wysyłają ich ze strony producenta poza Koreę :/

    1. Nie uwazam tego za pieniadze wyrzucone w bloto, ale za lekcje odnosnie skutecznosci produktow selektywnej marki.
      I wiesz, w wielu przypadkach koreanskie selektywne kosmetyki o bogatych skladach, tez nie robia absolutnie nic. Ale teraz panuje moda na wysokopolkowe marki z Korei i jesli babka kupila tone probek su:m czy innego sulwhasoo, to w zyciu sie nie przyzna, ze jedyne co z tego ma, to efekt placebo. Bedzie chwalila, bo to przeciez lepsze, bo koreanskie.

    2. Muszę się zgodzić często tak jest i ja np.otwarcie powiem, że mimo super duper składów linia wybielająca z the history of whoo na którą za granicą jest taki hype jest zwyczajnie beznadziejna, tak samo herblinic sulwhasoo, ale akurat su:m współpracuje ze mną na tyle dobrze, że zakupiłam pełnowymiarowe opakowanie. Osobiście w recenzjach zwracam uwagę na porównania zdjęciowe, są bardziej wiarygodne niż słodkie pierdzenie na temat cudownosci bo tak wypada ;) U siebie też lubię raz na miesiąc robić zdjęcia przed-po wtedy jestem pewna czy nie wystąpił efekt placebo. Osobiście lubię mieć porównanie między wyższą i średnią półka cenowa nie skreślam tańszych kosmetyków jeśli tylko nie są samą gliceryna i olejem mineralnym- na to drugie niestety bardzo źle reaguje, ale chemii samej w sobie nie unikam jeśli ma jakiekolwiek ciekawe otoczenie zwyczajnie wychodzę z założenia, że gliceryne mogę zakupić w aptece za 4zl lub kupić litr przez internet za 10, więc po co płacić za ładne opakowanie z pustym wnętrzem 10 czy 20x tyle.

    3. Ah, i przepraszam jeśli zabrzmialam fanboyowsko w pierwszym komentarzu "bo kupiłam parę próbek i czuję się pseudo-lepsza" komentarz na temat tańszych marek był ironiczny, to, że te które testowałam i ładniejsze i brzydsze składowo zwyczajnie zamiast pomagać mi szkodzily jest tylko subiektywna opinią wynikającą z tego, że moja skóra jest bardzo wymagająca. Z wyżej wymienionych marek jestem zwyczajnie zadowolona mimo krótkiego czasu użytkowania zrobiły na twarzy więcej niż działo się przez ostatnie lata leczenia i pielęgnacji więc jestem zwyczajnie zadowolona bo dawno nie czułam się tak dobrze sama ze sobą i na szczęście zdjęcia to potwierdzają więc nie muszę sama sobie wmawiać, że jest lepiej. Już tym bardziej nie jestem typem człowieka "oh patrz jaka jestem fajna bo mam to o tamto bo taka moda" fakt, że te marki są popularne ale czy to coś złego? Każdy używa tego co mu służy, można się podzielić swoimi wrażeniami a każda osoba powinna mieć własne zdanie na dany temat nie podążać za tłumem, dziwi mnie używanie czegoś na siłę tylko dlatego, że "tak wypada" faktem jednak jest, że poszukiwania zwykle zaczynamy od tego co popularne bo i skąd laik ma wiedzieć o bardziej "ukrytych" markach pokroju swanicoco, coreana i innych?

  4. Mój ukochany krem to Future Solution LX Daytime Protective, ale ponieważ mocno trzepie po kieszeni, to jeśli nie uda mi się go dorwać w jakiejś mega promocji, sięgam po serię Ibuki, która mojej skórze całkiem odpowiada. Serii o której piszesz nie znam zupełnie. I chyba niekoniecznie chcę poznać. :/
    Pozdrawiam, A.

    1. Future Solution LX Daytime Protective ma tak nedzny sklad, ze nawet nie chce wiedziec, ile on kosztuje. Chyba, ze za ladny dizajn na sloiczku tak sobie licza.
      Nie wiem dlaczego globalne Shiseido ma tak mierne produkty za tak wysokie ceny. Chyba bazuja tylko na nazwie marki. I na naiwnych, ktorzy leca na ta nazwe. I jak widac i po Tobie i po mnie, to tych naiwnych nie brakuje :(

    2. No ale jak koleżanka wyżej pisze,jest to jej ukochany krem, więc chyba też o to chodzi,o własne zadowolenie:)
      Pomijam relacje skład/cena/obietnice.

    3. LX bardzo a to bardzo cenie: softener, pianka i krem pod oczy jest the best,skladnikowo mozemy znalezc o wiele wieksze gowna wsod marek
      bardzo cenionych:)
      Ja z ta gliceryna i naiwnoscia bym polemizowala bardzo ale wolnoc Tomku w swoim domku:)

  5. Twoja niechec do Shishi jest ciekawa:) Ale ja nie polemizuje, dla jednych rozkminianie skladow chemicznych traci archaizmem ale ich wola:)
    Masz racje pewne znajdziesz milion lepszych opcji i najwazniejsze jest zeby danych krem w tym i sklad chemiczny( bo czymze jest chemia? sami jestesmy chemia:) dzialal!!

    Ja jak wiesz zwiazana jestem z japonskimi ale europejskimi odpowiednikami dosc scislym kokonem i nigdy nie zawiodlam sie na tym co sobie wybralam, pracuje tez dla tej marki japonkiej jak wiesz i bardzo jestem dumna z tego. Wiem jakie masz zdanie o mnie i w ogole na temat mojego znawstwa ale powiem Ci ze bardzo lubie czytac Twoje mega niezadowolone posty ze wszystkiego co wychodzi na rynek europejski. Ciekawe doswiadczenie dla mnie.Bardzo lubie Twje spojrzenie z drugiej strony choc niekoniecznie sie z nim zgadzam, bo sama mam inne doswiadczenia.
    A tak btw czy moglabys rozszyfrowac sklad , dla mnie nieczytelny zupelnie, tej slynej poduszki? Bo jestem go ciekawa i chetnie porownam:)Pachnie tak okrutnie ze zastanawiam sie co tam skondensowali hmm, efekt ciekawy

    1. Paula, jaka niechec? Przeczytaj wstep raz jeszcze ;-) Ciezko byloby mi przezyc w tym kraju, gdybym palala niechecia do Shishi.
      Ale z niechecia i rozczarowaniem patrze na gliceryne, wazeline, parafine i olej mineralny w produktach, ktore kosztuja ponad 50 dolarow za sztuke. Gdyby kosztowaly 16 dolarow (czyli tyle mniej wiecej ile kosztuja kosmetyki Shishi z linii Aqualabel, i ktore maja zadziwiajaco podobne sklady do tych "selektywnych"), to byloby to jak najbardziej w porzadku. Za 50 dolcow to niech przynajmniej wsadza jakies silikony na poczatek skladu ;-)
      I gdyby kosztowaly 16 dolarow i jedyne co obiecywaly to nawilzenie, to wtedy rowniez byloby to jak najbardziej w porzadku.
      Ale skoro globalne Shishi lansuje sie jako selektyw, to niech przynajmniej ma w sobie cos bardziej selektywnego niz ozdobny sloiczek.
      Ja jestem jak najbardziej za chemia. Ja chemie bardzo lubie. Ja kocham chemie. I za dobra chemie jestem w stanie wybulic spore pieniadze. Czego jednak nie lubie to przeplacanie za gliceryne, olej mineralny, badz alkohol. Bo to mam w drogerii.

      Nie bardzo rozumiem Twoja wypowiedz "Wiem jakie masz zdanie o mnie i w ogole na temat mojego znawstwa".
      Bardzo cenie sobie Twoje zdanie na temat zachodnich kosmetykow, bo nie mam z nimi zbyt duzego doswiadczenia. Jesli chodzi o kolorowke, to wiem, ze w 100% moge polegac na Twoich opiniach. Dla mnie to bardzo wazne, bo juz kilka razy przejechalam sie bardzo na opiniach celebryckich blogerek, ktore dostaja produkt za darmo i wychwalaja go pod niebiosa. A ze zachodnie marki sa sprzedawane tutaj z niesamowita marza, wiec do kazdego tego typu wydatku podchodze bardzo ostroznie. I tutaj moge calkowicie na Tobie polegac. Ale nie tylko o kosmetyki kolorowe. Po Twoim opisie Sisley, postanowilam sprobowac (choc u nas jest niemal nie do zdobycia) i juz wiem, ze niektore produkty kupie pelnowymiarowe, bo sie sprawdzaja. Skladow na tych samplach nie bylo, wiec w tym momencie malo mnie one interesuja.

      Natomiast jesli chodzi o kosmetyki azjatyckie, to pomimo tego, ze pracujesz z japonska marka, to jednak brakuje Ci punktu odniesienia, bo po prostu nie masz dostepu do rynku i nie masz skali porownawczej. Tak samo jak ja nie mam dostepu do rynku zachodniego.
      I z tego samego powodu dla ktorego nie bardzo juz chce mi sie wierzyc celebryckim blogerkom wychwalajacym produkty od firm, tak samo teraz z pewnym dystansem podchodze do Twoich opinii na temat Shishi - bo to Twoja praca.

      Nie bardzo tez wiem skad doszlas do takiego wniosku "Twoje mega niezadowolone posty ze wszystkiego co wychodzi na rynek europejski", bo akurat od zawsze sie przyznaje, ze nie wiem co jest na rynku europejskim (po to wlasnie czytam blogi). A to co akurat mam z marek zachodnich, to tak samo jak z azjatyckich, czasem jest trafione, a czasem nie.
      W wiekszosci przypadkow jestem bardzo niezadowolona z tego co wychodzi na rynek japonski, bo wbrew temu co myslicie w Europie, panuje tutaj straszny marazm kosmetyczny. Jeszcze kilka lat temu Japonia przodowala w Azji, ale teraz dala sie przescignac Korei i pozostaje w tyle do tego stopnia, ze nagle w poplochu zaczeli imitowac (nieudolnie do tego) to co robia kuzyni z drugiej strony morza Japonskiego. Ale to samo mozna powiedziec generalnie o calym obecnym stanie Japonii, nie tylko o mysli kosmetycznej.
      I dobrym odzwierciedleniem tego stanu rzeczy jest fakt, ze w Japonii Shishi to marka starszych pan, ktore cenia sobie tradycje i dobre imie marki, i w typowy japonski sposob sa bardzo oporne na zmiany.
      Wsrod mlodszego pokolenia panuje natomiast zdanie, ze Shishi pozostawia duzo do zyczenia pod wzgledem jakosciowym i te kosumentki wydaja pieniadze na inne marki.
      Shishi to wie bardzo dobrze, bo juz od kilku lat bardzo sie stara "odmlodzic" swoj imydz. I o ile robi to na rynku krajowym, o tyle wersje globalne zostawia bez zmian, bo jak na razie sie sprzedaja. Tyle ze konkurencja nie spi i selektywny rynek azjatycki robi sie coraz bardziej zatloczony. Do tego stopnia, ze globalne Shishi to kosmetyki niszowe we wlasnym kraju Shishi.

    2. dziekuje Ci za wyjasnienia:) Tak masz racje ja mam bardziej pkt odniesienia zachodni i te kupe lat spedzonych na uzywaniu i badaniu wg swoich kryteriow kosmetykow ( moja pasja jest pielegnacja nie kolorowka mimo pisaniu i o kolorowce) uwazam,ze dla mnie japonskie kosmetyki sa najbardziej na tak, co do skladow sama wiesz ze to jest temat rzeka i gliceryna czy parafina jest w co drugim jak niekazdym kosmetyku nietylko zachodnim.Rozczlonkowywanie skladow w tym i emulgatorow, stabilizatorow jest niebardzo ryzykowne w naszym swiecie chemii. Sami jestesmy chemiczni. Poza tym gliceryna, parafina ma swoje drugie oblicze i nie jest ono az tak demonizowane:) Wykorzystuje sie ja w celach okluzyjnych i zatrzymujacych pewne substancje - chocby zabiegi na dlonie, co wszyscy wiedza. Nie wyobrazam sobie kremu bez gliceryny ale oczywiscie nie chce uzywac kremu tylko nia wypelnionego, z nia na przedzie skladu co rozumiem - dobija.
      A skladnikow komedogennych jest sporo:)
      Mowisz, ze w Japonii to marka starszych Pan, rozumiem, tutaj nie jest tak jak w Japonii, jest duzo nabytkow mlodego pokolenia i takie mam rowniez klientki - marketing marketingiem wiadomo polowa sukcesu ale nie pozwolilabym sobie na stwierdzenie,ze klientki uzywajace kosmetyków japonskich marek, w tym wygorowanego cenowo Shishi, maja efekt placebo - a sklady sa do dupy.Oczywiscie na kwestie dzialania i widocznosci efektow, sklada sie duzo rzeczy.
      Moje zetkniecia z azjatyckimi kosmetykami w tym korenskimi bylo bardzo ale to bardzo zle, ich rzekome kremy BB to byla porazka jak dla mnie zarowno skladowo jak i jakosciowo w ogole. Ale pewnie duzo podrob zostalo wyslanych, zreszta kiedys rozmawialysmy na ten temat, ze ich przeznaczenie i uzywanie ma troche inne podloze.
      Moja praca dla tejze marki nie ma tutaj zwiazku z moim spojrzeniem - szczerze, bo bardzo lubie Kanebo i czasem pewne rzeczy bym polaczyla, badz wymieszala. To samo z Suqqu ale tak jak mowisz - moj pkt odniesienia jest zachodni, i mimo ze probowalam kilku kosmetykow z serii massmarketu waszego rodzimego to nie jest to zdanie opiniotworcze bo za malo doswiadczenia w tej materii, owszem lubilam serie do wlosow Kanebo i pare innych mniej popularnych rzeczy.
      Co do mojej adnotacji o niezadowoleniu widocznym w Twoich postach to po prostu ja je tak odbieram:) Nie miej mi za zle, tak po prostu je odbieram, ale bardzo cenie Twoje zdanie i posty, wiem ze masz niesamowite rozeznanie i doswiadczenie w tym co robisz.
      Co do zdania o mnie, to nie bylo Twoje zdanie - tylko innej osoby,ktora wypowiadala sie pod Twoim postem na Insta, wiec nie ma tu zwiazku z tematem, mozna skreslic:)Mea culpa
      Napisalas bardzo cenne info, ktore mozna zderzyc ze spojrzeniem tutejszym - super!!
      Wesolych Swiat:*

    3. Gdyby była opcja Like it przy komentarzach,to bym kliknęła przy Waszej dyskusji:)

  6. Narawde wierzycie, ze te wszystkie selektywne kosmetyki dzialaja?

    Przykro mi, ale poza naprawde masakrycznie drogimi kremami, czasami robionymi nawet pod konkretna osobe, na ktore ani mnie, ani Was najzwyczjniej w swiecie nie stac, reszta jest bardzo podobna. Roznia sie liczba skladnikow, ladniejszym zapachem, w tych ze sredniej i gornej polki doplaca sie sporo za marke.

    Jak mawiala Dr Noszczyk, znana polska dermatolog, ktora jeszcze wtedy nie byla na procencie z firm kosmetycznych, niewazne co sie wklepuje, byle regularnie i dobrane do typu cery.
    I to jest niestety prawda, kosmetyk stosowany zewnetrznie moze troche napiac, troche rozjasnic skore uzywajac trikow optycznych, ale ze wzgledu na budowe skory, nie nawilzy jej, nie odzywi ani tym bardziej nie wyprasuje zmarszczek ani nie zapobiegnie czy opozni ich powstawania - to sie odbywa od srodka, a dobre geny i tryb zycia sa podstawa.
    Jedyne co naprawde dziala na wiotczejaca i marszczaca sie skore, to skalpel. Te wszystkie inne botoksy, wypelniacze, zlote nici, itd. to tymczasowe polsrodki, a po latach bedzie sie wygladalo gorzej niz rowiesnice, ktore sobie darowaly. Nie znaczy to, ze namawiam do operacji plastycznych, bron boze, po prostu to jedno dziala - tylko jesli juz, to trzeba wiedziec co zrobic i kiedy przestac, bo patrzac na niektore ofiary plastyki widac, ze chyba bardzo uzaleznia.

    1. Czarownico, zgadzam sie z Toba, ze dobre geny i tryb zycia, to podstawa.
      Ale nie zgodze sie jesli chodzi o botoxy i wypelniacze. Nie wiem czy sama ich stosowalas, czy mowisz z wlasnego doswiadczenia. Zrobione dobrze i w umiarze daja w pelni naturalne efekty (w Azji ich nie przedawkowuja jak to widac po ofiarach botoksu w USA czy Europie) i rowiesnice, ktore sobie darowaly, po latach wygladaja wlasnie jak rowiesnice, ktore sobie darowaly. Mowie to z wlasnego, botoksowego i wypelniaczowego doswiadczenia.
      To dobre wyjscie dla tych, ktorzy nie chca isc pod noz, albo dla tych, ktorzy dbali o cere i wklepywali przez lata i pod noz isc nie potrzebuja. Potrzebuja tylko malej korekcji tu i owdzie.
      Lekarze w Azji uwazaja, ze to co sie wklepuje jest tak samo wazne jak to jak czesto sie wklepuje i jak dobrany jest dany produkt do naszej cery. Dobre jakosciowo skladniki to podstawa. Watpie czy mozna je znalezc w kremie za 15 zlotych.
      No ale, kazdy robi jak uwaza za stosowne. Tak samo jak z filtrami przeciwslonecznymi.

    2. dr Noszczyk jest po kilku zabiegach tak na marginesie. Wiem to na 100% ...

    3. Uwazam ze dobrze wykonane zabiegi botoxowe i wyoleniaczowe wyglądają bardzo naturalnie ! Nie zgodzę sie, ze to zło...wszystko zalezy od ilosci i jakości wykonania. Zgadzam sie

    4. Ja mowie o wygladzie po 20 latach od rozpoczecia stosowania botoxu, widze takie radosne 60-tki wlasnie, te ktore pierwsze zaczynaly stosowac ok. 20 lat temu. A potem przestaly i wygladaja starzej niz metryka mowi.

      Osobiscie nie stosuje i nie zastosuje zadnej ingerencji w skore. Pracuje glowa, nie twarza, wiec nie musze uczestniczyc w durnym wyscigu bycia mlodym, pieknym, bogatym i o plaskim brzuchu miesiac po porodzie. Moze przez zawod i codzienna stycznosc z prawdziwymi nieszczesciami mam taka, a nie inna hierarchie wartosci, z wygladem na samym jej koncu, chociaz juz dluuugo przed rozpoczeciem pracy wyglad czy moj czy czyjs nie mial dla mnie wiekszego znaczenia. Takie dziwadlo ;)

    5. Czarownico, ja tez pracuje glowa, i to wlasnie glowa mi mowi, zeby o siebie dbac, w tym rowniez o swoj wyglad, i nie widze w tym nic zlego.
      I wiesz, nie znajac kogos osobiscie, a tylko z internetu, taka mala sugestia dla Ciebie: na Twoim miejscu raczej nie prawilabym obcym ludziom kazan na temat stycznosci z "prawdziwymi" nieszczesciami i hierarchi wartosci. Bo nic nie wiesz ani o mnie, ani o tym z czym ja mam stycznosc na co dzien.
      Takie male dziwadlo, ktore dla wiekszosci ludzi wydaje sie byc raczej oczywiste :-)

    6. Dolly, zgadzam sie calkowicie. wszystko zalezy przeciez od ilosci, jakosci i umiejetnosci.

    7. To bylo kazanie? A to przepraszam, wydawalo mi sie, ze prezentuje tylko swoja opinie i swoja hierarchie wartosci i nikogo do niej nie zmuszam, chyba mam prawo do wlasnych pogladow?
      OK, w takim razie juz nie ewangelizuje, faktycznie blog w calosci poswiecony kosmetykom to nienajlepsze miejsce do wyrazania takiego zdania jak moje :)
      Zostancie z botoxem zatem, siostry, a ja juz bede siedziec cicho.

    8. Czarownico, obnoszenie sie ze swoja hierarchia wartosci na hobbystycznym blogu poswieconym pielegnacji skory, kiedy nie znasz hierarchii wartosci autorki bloga jest naprawde zdumiewajace, szczegolnie dla osoby, takiej jak Ty, ktora twierdzi, ze pracuje glowa.

    9. Masz absolutna racje. Przepraszam jeszcze raz, to sie wiecej nie powtorzy.

  7. Very wonderfully thorough review! :)

    I've tried quite a few Shiseido skincare products and a lot of them are just meh :/ especially for the prices. One product, the Shiseido White Lucent Intensive Spot Targeting Serum, broke my skin out like CRAZY with tons of closed comedones and ugh...just ugh. After that, I've stayed away from their skincare products and mostly have just used their suncare products which actually are okay for my troublesome skin.

  8. Jakiś czas temu miałam zasiane w glowie ziarno z pomysłem zakupu tego kremu pod oczy, Twoja notabene świetna recenzja, skutecznie przywołała mnie do pionu ;-)


Anonymous and/ or unsigned comments will be deleted. No exceptions. All comments are moderated and will appear after approval.

Anonimowe komentarze bez podpisow beda ignorowane. Bez wyjatkow. Komentarze sa moderowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...