Thursday, November 20, 2014

SK-II Stempower and Cellumination

We'll get all luxurious tonight and talk about these SK-II products, but first, it's time for a little story.

Dzis wieczorem bedzie luksusowo, ale zanim porozmawiamy o tych tutaj SK-II specyfikach, czas na krotka opowiastke.




Long, long time ago, my very first job in Japan involved meeting perfect strangers in exchange for money. No, I wasn't a ho, I was just an English conversation teacher. Just as risky, but a lot less financially rewarding.

Anyway, one of my clients was this chick, who looked like she's just stepped out of a horny weebo's wet dream. She was not only gorgeous, but also quite smart and very cunning. So cunning in fact, that she got herself a job at a fancy lawyer's office, and in a year's time, she became Mrs Fancy Lawyer. Not bad for a lowly office lady, wouldn't you say? See? Yet another proof that looks will get you far in life. And I have no idea what happened to Mrs Fancy Lawyer number 1.

Mrs Fancy Lawyer number 2 had the most amazing skin. Straight out of a skincare commercial. Needless to say, I immediately asked her what she did to make her skin look so incredibly flawless.
She said, "oh, nothing special, I use SK-II."

Dawno, dawno temu, moja pierwsza praca w Japonii polegala na spotykaniu sie z ludzmi w zamian za pieniadze. Nie, nie swiadczylam "takich" uslug. Udzielalam prywatnych lekcji angielskiego. Ryzyko niemal takie same, ale kasa duzo marniejsza.

Jedna z moich pierwszych klientek byla dziewczyna, ktora wygladala jak marzenie kazdego seksualnie sfustrowanego otaku. Miala nie tylko urode, ale byla tez cwana i zaradna. Do tego stopnia zaradna, ze starala sie o prace, ktora dostala, w bardzo ekskluzywnym biurze prawniczym. A po roku pracy tam, sama zostala Mrs Ekskluzywny Prawnik. Niezly stopien w gore drabiny spolecznej dla zwyklej "sekretarki". Widzicie? Kolejny dowod na to, ze dzieki samej urodzie mozna daleko w zyciu zajsc. Co sie stalo z pania Ekskluzywny Prawnik numer 1 tego nie wiem.

Pani Ekskluzywny Prawnik numer 2 miala najbardziej niesamowita cere, jaka w zyciu widzialam. Prosto jak z reklamy. Oczywiscie natychmiast sie jej zapytalam czegoz to ona uzywa, zeby miec taka nieskazitelna twarz.
"Oh, nic szczegolnego. SK-II" - odpowiedziala.





And she appeared genuinely surprised that there were people in this country who did not own a single SK-II skincare product. Travesty!

I was immediately determined to correct that mistake. Right after that lesson I hopped over to the department store frequented by the fancy people of this world, and got me a big bottle of SK-II Facial Treatment Essence. Paying for it, I realized that we'd have to eat nothing but rice with nori for the rest of the month. But what the heck. Amazing skin required sacrifices.

The first week of my very expensive Pitera™ ridiculousness I observed no results. The second week my skin started to look amazing. The third week I got the motherlode of all breakouts. Zitness galore.
I stopped using the essence and my skin cleared up.

I started using the essence again. What happened that time? See above.
Yes, exactly the same.

Yet reading all the wonderful testimonials on them innernets about "This Essence saved my skin!" and "It cleared up my acne" and "Newly proven. Your Crystal Clear Skin can last 10, 20, 30 years from now" I was sure the hideous breakouts were my fault, not the essence's. Surely, this magic potion couldn't be to blame.

I suffered through not one, not two, but three, yes 3 bottles of this bloody, farking facial treatment before I regained the ability to think clearly. I stopped using the essence, my skin gradually improved and Mrs Fancy Lawyer number 2 got pregnant and very hormonal, and her skin started to look awful. Yet another proof that the universe will always balance itself out..

But my unhealthy fascination with the SK-II brand remained.
As you can see here:

Wygladala na autentycznie zaskoczona, ze sa na tym swiecie ludzie, ktorzy nie posiadaja nawet jednego kosmetyku marki SK-II.
Postanowilam natychmiast naprawic ten blad, i zaraz po lekcji pognalam do ekskluzywnego departamentu, gdzie swoje zakupy robia zony ekskluzywnych prawnikow. Kupilam wielka butle SK-II Facial Treatment Essence. Placac za nia zdalam sobie sprawe, ze do konca miesiaca bedziemy jesc tylko i wylacznie ryz i wodorosty, ale no coz. Nieskazitelna cera wymaga poswiecen.

Po pierwszym tygodniu uzywania esencji z oslawiona Pitera™ nie zauwazylam zadnych rezultatow. Po drugim tygodniu moja cera zaczela wygladac przepieknie. W trzecim tygodniu dostalam wysypu z piekla rodem.
Przestalam uzywac esencji i stan skory wrocil do normy.

Zaczelam uzywac esencji na nowo. I co? I powtorka z rozrywki.
Ale czytajac te wszystkie zachwycone recenzje, ze "ta esencja uratowala moja skora" i "dzieki tej esencji pozbylam sie tradziku" i "piekna cere mozna miec przez 10, 20, 30 lat od teraz", bylam pewna, ze skoro mnie tak wysypuje, to cos ze mna musi byc nie tak, a nie z esencja.
I meczylam sie tak nie przez 1 butelke, nie przez 2, ale przez 3 (tak trzy) butle tego specyfiku zanim w koncu doszlam do siebie. Odstawilam esencje i moja cera wrocila do normy.
Pani Ekskluzywny Prawnik numer 2 w miedzyczasie zaszla w ciaze i cera jej sie zfajdaczyla. Rownowaga we wszechswiecie zostala zachowana.

Ale moja niezdrowa fascynacja z SK-II zostala.
Jak zreszta dobrze widac:







The Wrinkle Specialist was garbage. Sorry, there are no other words to describe it. I did a side by side test with Estee Lauder Advanced Time Zone, and after 4 weeks I had to stop, because my face was starting to look ridiculous. I breathed a sigh of relief when I finally managed to use it all up.

Now, these two guys, SK-II Stempower Rich Cream and Cellumination Deep Surge EX were hard to peg. I had used samples of "regular" Stempower and I liked how it kept my skin moist and supple.
A "rich" version should be twice as good, right? Wrong. I don't know what I was thinking. There must have been some really great stuff as a GWP, because obviously, I bought the rich version instead of just "stempower".

SK-II Wrinkle Specialist byl monumentalna strata kasy. Nie wiem jak inaczej to okreslic pozostajac w granicach przyzwoitosci. Robilam sobie test - na pol twarzy Wrinkle Specialist, na druga polowe Estee Lauder Advanced Time Zone. Po czterech tygodniach musialam przestac, bo wygladalo to tak, jakby cos powaznego mi sie na twarzy przytrafilo. Zuzylam go w koncu smarujac inne czesci ciala i odetchnelam z ulga, kiedy sie skonczyl.

Ci tutaj zawodnicy, SK-II Stempower Rich Cream i Cellumination Deep Surge EX, to tak szczerze mowiac, mnie troche wkurzaja.
Mialam miniaturki "normalnego" Stempower kremu i bardzo mi sie podobablo jak pieknie nawilzal moja twarz i jak jedrnie i zdrowo moja cera wygladala.
Wiec wersja "rich" powinna byc dwa razy lepsza, czyz nie? Nie. Nie mam pojecia co mi chodzilo po glowie, kiedy kupowalam ten Stempower Rich Cream. Pewnie rozdawali jakis mega upominek z zakupem, bo jak widac, kupilam wersje "rich" zamiast normalnej.





First impressions? I hated it. I hated it so much that I stopped using it and I would have probably forgotten all about it, but then winter came. And my skin got really dry.
I gave SK-II Stempower Rich Cream another chance.

And boy, am I glad I did. Now I finally understand why this cream is so highly rated in the anti-aging category by just about every beautinista on the planet.
Make no mistake, this is serious moisture and serious recovery for dry and very dry skin only.

Pierwsze wrazenia? Znienawidzilam go. Do tego stopnia, ze przestalam go uzywac i wsadzilam gdzies w kat. I pewnie zupelnie bym o nim zapomniala, gdyby nie to, ze lato sie skonczylo i przyszla zima. A wraz z zima - super sucha skora.
Dalam SK-II Stempower Rich Cream druga szanse.

I chwala mi za to! Teraz w koncu rozumiem dlaczego ten krem jest KWC w kategorii anti-aging dla niemal kazdej kosmetycznej snobki na tym swiecie (albo przynajmniej poza Europa, bo cos mi sie zdaje, ze tam szal SK-II jeszcze nie dotarl).
To powazne nawilzanie i regeneracja dla suchej i bardzo suchej cery.




It's ridiculously thick and even more ridiculously rich. Nighttime use only for this baby. And voila! You wake up to baby soft, perfectly moisturized, rejuvenated skin.

I just finished the jar you see in the photo above and even though I have a box full of Korean magic creams, I am seriously considering buying this Stempower Rich Cream again. But that just shows you how monumentally stupid I am. There are tons of other products with Galactomyces Ferment Filtrate out there that don't cost and arm and a leg and a firstborn. Or at least a kidney.
So what's this Galactomyces Ferment Filtrate stuff? Nothing else than SK-II's Pitera™.

Jesli bardzo gesty i bardzo bogaty. Tylko i wylacznie na noc. I magic! Budzisz sie z twarza jak z reklamy - miekka, perfekcyjnie nawilzona, zregenerowana, wypoczeta cera.

Gdyby nie to, ze mam cale pudlo koreanskich specyfikow, to pewnie polecialabym z wywieszonym ozorem do ekskluzywnej galerii, gdzie zony ekskluzywnych prawnikow robia zakupy i kupila kolejne opakowanie tego Stempower Rich Cream. Co tylko potwierdza, ze sprawnosc umyslowa u mnie kuleje, poniewaz sa setki innych kosmetykow bogatych w Galactomyces Ferment Filtrate, ktore nie kosztuja jednej nerki.
A coz to ten Galactomyces Ferment Filtrate? Nic innego niz oslawiona SK-IIowska Pitera™



SK-II Stempower Rich Cream ingredients:
SK-II Stempower Rich Cream sklad:

Water, Glycerin, Galactomyces Ferment Filtrate, Niacinamide, Petrolatum, Isopropyl Isostearate, Isohexadecane, Butylene Glycol, Caprylic / Capric Triglyceride, Pentylene Glycol, Dimethicone, Stearyl Alcohol, Polyacrylamide, Cetyl Alcohol, Vinyl Dimethicone / Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Behenyl Alcohol, C13-14 Isoparaffin, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Polymethylsilsesquioxane, Dimethiconol, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Laureth-7, Methylparaben, PEG-100 Stearate, Stearic Acid, Disodium EDTA, Propylparaben, Sodium PEG-7 Olive Oil Carboxylate, Ethylparaben, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Hydroxide, Fragrance, Acanthopanax Senticosus (Eleuthero) Root Extract, Cynara Scolymus (Artichoke) Leaf Extract, Polyquaternium-7, Ammonium Polyacrylate, Methylsilanol Tri-PEG-8 Glyceryl Cocoate, Methicone, CI 77891, CI 77492.



Our next contestant tonight is the equally famous SK-II Cellumination Deep Surge EX cream? Gel? Whatever...

Zawodnik numer dwa dzis wieczor to rownie slynny SK-II Cellumination Deep Surge EX krem? Zel? Cholera go wie.



I must have been brain dead when I bought it. Out of all the ridiculously expensive creams and potions out there, I chose this. Unbelievable. I was looking for a cheaper replacement for the, as it turned out, irreplaceable Lancome Absolue Precious Cells. Why I bought this SK-II product baffles me to this day.

I immediately hated it and I still hate it.
I am using it up, but painfully slowly.

Nie mam pojecia dlaczego go kupilam. Ze wszystkich mozliwych snobistycznych kremow na swiecie wybralam ten. Sama sie dziwie. Szukalam czegos tanszego niz Lancome Absolue Precious Cells. I kupilam to. Do dzis nie rozumiem dlaczego.

Zaczelam sie tym smarowac i natychmiast znienawidzilam. I nienawidze do tej pory.
Zuzywam (bo tyle kosztowalo, ze szkoda wywalic), ale opornie mi to idzie.


It's an opalescent gel-like substance that leaves a very uncomfortable, siliconey feeling on the skin. Yes, it absorbs into the skin, but even after that, you can still feel it.
Don't get me wrong, it's not a liquid plastic feeling (here the top prize goes to Shiseido's Ultimune), it's more like an annoying sensation you get after slathering on a layer of cheap drugstore moisturizer.

SK-II Cellumination Deep Surge EX is supposed to hydrate your skin, even out your skin tone and make it look all luminous and wonderful.
Did it do any of the above for me?
No. Zero. Zip. Zilch. Nada.

But, unlike SK-II Facial Treatment Essence, at least it didn't break me out.
SK-II's patented Pitera™ is the key ingredient and you can read about it here.


SK-II Cellumination Deep Surge EX to opalizujacy ni to zel, ni to krem, ktory zostawia bardzo nieprzyjemne uczucie na skorze. Niby sie wchlania, ale nawet po wchlonieciu moja twarz go czuje.
Nie jest to uczucie plynnego plastiku (tutaj kroluje Shiseidowskie Ultimune). Raczej jak wysmarowanie sie gruba warstwa taniego moisturizera z drogerii. Tyle, ze ten z drogerii bedzie siedzial na skorze i jelczal, a SK-II sie ladnie wchlonie. Ale wrazenie na skorze niemal takie samo.

Cellumination ma za zadanie nawilzac cere, wyrownywac jej koloryt i nadawac blasku.
Czy zrobilo cos z tych rzeczy u mnie?
Zupelnie nie. Zero. Nic.

Ale przynajmniej, majac w pamieci Facial Treatment Essence, nie spowodowalo wypryskowej bonanzy.
Jak na SK-II przystalo, glowny skladnik to Pitera™. Mozna sobie o nim poczytac tutaj.

~~~



Key Ingredient: Pitera™ is full of vitamins, amino acids, minerals and organic acids that work together to allow the skin’s natural surface rejuvenation process to function at its prime.
And yes, there's actual science behind it.

Glowny ingredient to Pitera, pelna witamin, aminokwasow, mineralow i substancji organicznych, ktore wspolpracujac ze soba sprawiaja, ze naturalne procesy regeneracji skory przebiegaja na najwyzszych obrotach. I badania naukowe naprawde to potwierdzaja.


And this is the SK-II Cellumination Deep Surge EX ingredient list:
Tutaj sklad SK-II Cellumination Deep Surge EX:

Water, Galactomyces Ferment Filtrate, Niacinamide, Butylene Glycol, Nylon-12, Pentylene Glycol, Ethylhexyl Palmitate, Polymethylsilsesquioxane, Dimethicone, Boron Nitride, Silica, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Aminomethyl Propanol, Phenoxyethanol, Polyglyceryl-10 Oleate, Benzyl Alcohol, PEG-20 Sorbitan Cocoate, Undecylenoyl Phenylalanine, Dimethiconol, Disodium EDTA, Polyglyceryl-2 Oleate, Panthenol, Sodium Benzoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Polysorbate 80, Ascorbyl Glucoside, Methylparaben, Centella Asiatica Extract, Lecithin, Fragrance.


Here you have more of the same, but in Japanese.

My final thoughts? Unless you have plenty of money to blow, don't buy. It ain't worth it. At least not the white one. The red one, yeah, it's great, but only if you have dry or very dry skin.

Na zdjeciu to samo, tyle ze po japonsku.

Koncowe przemyslenia?
Nie kupuj, nie warto. Przynajmniej nie tego bialego. Ten czerwony, fakt, jest dobry. Ale tylko jesli masz sucha lub bardzo sucha cere. I kupe kasy na zbyciu.



The scariest part is that I will probably buy SK-II something or another in the future, because, I don't know... I just can't help myself.

A najgorsze z tego wszystkiego jest to, ze predzej czy pozniej na pewno kupie kolejny kosmetyk SK-II, bo... no wlasnie... nie moge sie powstrzymac.

26 comments:

  1. Na temat kosmetyku się nie wypowiem, choć aukcje z próbkami oferowanymi na ebay"u często dodaję do obserwowanych, ale na tym się kończy - nie zdecydowałam się do tej pory na kliknięcie; ale wypowiem się na temat Twojego pisania - kurcze blade, ale Ty masz "gadane" ( znaczy się "pisane") , Twoje teksty są jak muzyka - lekkie, łatwe (?) i z całą pewnością przyjemne - Ewa

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj kadzisz wacpanna, kadzisz! Lepiej przestan, bo juz wiecej wody sodowej do glowy uderzyc mi nie moze. Glowa wybuchnie i wtedy kto bedzie bloga pisal? :)
      A odnosnie SK-II to sprobuj, nic do stracenia! Moze okazac sie Twoim KWC.

      Delete
  2. You probably saved my wallet a lot of suffering with this entry ^^ Not that I could buy any SK-II products the next years (saving up for Todai's fees is top priority now...) but the Essence was already on my wishlist for a while. But saving up for an expensive product that turns out to be bad is one of my nightmares.
    Did you ever try the First Treatment Essence from Missha? I read on some blogs it's very close to the essence from SK-II but with some slightly differences.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Panda, try SK-II, it may work for you. In opinion, the comparison to Missha's Essence is a huge misunderstanding. It's like comparing a Lexus to a k-car. I've used Missha's essence before. I'm actually tempted to do a side by side comparison.

      Delete
    2. Right now buying any SK-II product would involve a lot of saving, so I'll just wait till I start working and have a stable income. Or I'll buy a sample size, since those seem to be okay pricewise.
      I see. I love hearing/reading about cheaper alternatives but I was already kinda sceptical since the main ingredient is different and it just seemed to be too good to be true...

      Delete
  3. kurde, esencja SK-II to taka legenda, że wypadałoby kupić chociaż próbkę, ale z drugiej strony nie wiem czy jest sens, bo wydaje mi się że już odkryłam geniusza w dziedzinie first essence - esencję Misshy. Jest genialna, jeśli masz ochotę wypróbować jeszcze jakieś drożdże to serdecznie polecam :)
    I zgadzam się z komentarzem Ewy - styl masz świetny :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ninja, jak juz odpisywalam pandzie powyzej, SK-II i Missha to tak jakby przesiasc sie z Lexusa do Hyundai. Oba jada, ale to wszystko co maja ze soba wspolnego. Probowalam i az mi sie wierzyc nie chcialo, ze to mial byc taki cud, miod i orzeszki. Ale ze ja jestem glutton for punishment wiec chyba zrobie side by side porownanie obu tych esencji.

      Delete
    2. 2cats masz totalną rację, ja żyję w obłędzie SK-II Essence od ponad roku... i ciągle nabywam kolejne butelki... i nie przestanę choćbym miała jeść suchy chleb;D W jakimś przebłysku pseudo-racjonalnego myślenia miesiąc temu nabyłam wersję Misshy. Sorry, ale to jakieś dziadostwo tragiczne i złe, które szczypie przy aplikacji i w kilka dni zaczęło mi zaprzepaszczać wyniki SK-II. Na szczęście miałam butlę SK-II w odwodzie i próbowałam używać Misshę tylko rano, ale dalej mi psuła efekt, więc stoi nieużywana - chętnie odsprzedam fankom:)

      Delete
    3. No widzisz, a ja wychodzę z założenia, że jak mnie nie stać na Lexusa, to może być i Hyundai jeśli spełnia oczekiwania ;) no ale właśnie oczekiwania - ja potrzebuję czegoś co dobrze nawilży bez obciążania (cera tłusta) i Missha sprawdziła się świetne, do tego dodała skórze jędrności. Jest już kilka porównań tych dwóch esencji w necie i Missha nie wypada źle, ale z chęcią przeczytałabym Twoje porównanie :)

      sugarninjas - ja chętnie odkupię :)

      Delete
    4. Pink, ja rozumiem Twoje podejscie. Mysle jednak, ze mialabys inne zdanie, gdybys przesiadala sie w druga strone. Wtedy Missha naprawde wypada blado :(

      Delete
  4. Your stories always crack me up! Mrs. Fancy Lawyer number 2!! Love it!!! Okay. I see many, many Asian beauty bloggers raving about SK-II. How do you even pronounce it? Is it "es-kay-two"? I should be ashamed not knowing.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Yeah, they rave about it. But if it was as wonderful as they claim, they would all have perfect wrinkle-free faces. And guess what? They don't.
      Es-kay is usually enough, just like any other celebrity it only needs half a name, LOL!

      Delete
  5. Zgadzam się, świetnie się czyta :D Może kiedyś kupię tę słynną esencję na próbkę, na razie nie jest mi potrzebna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ze nie jest Ci potrzebna, to zwijam sie z zazdrosci!!!
      I dziekuje za mile slowa. Juz mi tak totalnie te pochwaly uderzyly do glowy, ze sama nie wiem co ze soba zrobic.

      Delete
  6. Dołączę się do pochwał o Twoim stylu pisarskim, bardzo lubię Twoje poczucie humoru i to, że nabywając solidne informacje na temat kosmetyków, na które i tak przeważnie mnie nie stać przynajmniej nieźle się uśmieję :) Dorota

    ReplyDelete
    Replies
    1. Solidne informacje??? O matko! Teraz to naprawde bede musiala sie przykladac do nowych wpisow! :-)

      Delete
  7. Również nie znoszę kremów, które pozostawiają na skórze wrażenie "wchłoniętego gluta". Mój sposób jest prosty i nieodkrywczy: W zależności od rodzaju znienawidzonego kremu, który mimo wszystko zamierzam zużyć do końca smarują sobie gębę zwykłym olejkiem pielęgnacyjnym - albo pod ten krem, albo na. Ilość minimalna, kropla roztarta w dłoniach i na twarz. Mi pomaga.
    Olejek zwykły (nie do mycia - bo one mają różne dodtkowe ustrojstwa w składzie), ostatecznie może to być podebrane coś z kuchni (oliwa z oliwy albo ryżowy... cokolwiek)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja smaruje te znienawidzone kremy na czesci ciala, ktorymi nie strasze na co dzien. hyhyhy :-)

      Delete
  8. So glad you tried them so I didn't have to :) I actually saw the Stempower Cream a couple of months ago at Costco but passed. Currently using Missha FTE most nights but not seeing the magic glowiness raved about by so many. Maybe I'm not using it often enough. I do like the idea of the ingredients though. --Angela

    ReplyDelete
    Replies
    1. At Costco? I think if you need moisture and lots of it, you'll like this cream. Give it a try!!! Pleeeaaaseeee!!! I want to read your review!!!

      Delete
  9. O, to SK-II Facial Treatment Essence komuś jeszcze bagno na pysku zrobił? Nie żebym się cieszyła z czyjegoś nieszczęścia, ale jakoś tak mi raźniej :P. Powiem tak, może to i dobre, może to i dobre maziu maziu, ale mam wrażenie, ze jedynie do cery, która albo już jest idealna, albo nie ma tendencji do skrajnych reakcji. Miałam to szczęście, że dostałam zestaw próbek. Jakbym kupiła pełne opakowanie za tę kasę jakiej sobie życzą, to pewnie skoczyłby mi poziom agresji po zastosowaniu -_-.
    Z kremów SK-II miałam tylko te na wrinkle i zrobiły tyle samo co krem nivea - wsiąkły i tyle. Już chyba wolałabym zbierać dalej na Albionowe cuda, choć też jestem nieco sceptyczna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja myslalam, ze bylam jedynym takim wybrykiem natury :-)
      Albionowe cuda smierdza (pardon mi, pachna) tak mocno, ze nie moge ich uzywac. Wszystkie jada mi mydlem. Az mi sie w nosie pieni, kiedy je wacham.

      Delete
    2. Wonieją, mówisz? Ale pisałaś bodaj kiedyś na starym blogu o Skin Conditioner i z tego co pamiętam były to raczej superlatywy? No i jest i baza ;P.
      Ja to w ogóle mam taki pysk, że co drugie opiewane pieśniami cudo japońskie robiło mi na fizis jesień średniowiecza. Zazwyczaj musiałam sięgać po albo po rzeczy koszmarnie drogie, albo po takie, o których internet nie słyszał :/.

      Delete
    3. No wlasnie tu jest problem. Bo podobalo mi sie to co Skin Conditioner robil z cera. Ale odstawilam przez zapach.
      Baza tez pachnie, ale mozna przezyc.

      Delete
  10. Kupiłam esencję przed chwilą. I tak długo wytrzymałam, ale się napatrzyłam dzisiaj na azjatyckie studentki z tak olśniewajacą cerą, że ...musiałam ją kupić. Wysypu nie miałam od lat. Może i tym razem się upiecze :D Mój wrodzony sknerus Cię nie lubi, moja skóra pod oczami od czasu jak poleciłaś Sum:37 Cię kocha, a ja czytam w nadziei na cuda :)

    Pozdrawiam z uśmiechem
    Danusia

    ReplyDelete
  11. I enjoyed your article, thank you for sharing it with us. I like your sense of humor. Xo

    ReplyDelete

Anonymous and/ or unsigned comments will be deleted. No exceptions. All comments are moderated and will appear after approval.

Anonimowe komentarze bez podpisow beda ignorowane. Bez wyjatkow. Komentarze sa moderowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...